niedziela, 9 marca 2014

7. Imagin o Zayn’ie i Harry’m cz. 3

TEN ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENĘ DLA OSÓB POWYŻEJ 17 ROKU ŻYCIA INACZEJ ROZPIERDZIELI WAM PSYCHIKE TAK JAK MI. NIE CHCESZ? NIE CZYTAJ… ŻYCZĘ WAM MIŁEGO CZTANIA… (TYM OSOBĄ KTÓRYCH NIE PRZEKONAŁA MOJA NOTKA) W TEKŚCIE JEST ZAZNACZONE KIEDY SIĘ ONA ZACZYNA WIĘC NIE PRZEJMUJ SIĘ, MOŻESZ JĄ OMINĄĆ ;D

Obudziłaś się na czymś miękkim. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś, że jesteś w kogoś pokoju. Leżałaś na bardzo miękkim i wygodnym łóżku. Przykryta byłaś niebieską kołdrą z zielonymi wzorkami. Niestety ręce wciąż miałaś zawiązane z tyłu taśmą a do tego wszystkiego jeszcze jakaś jebana czrna bandama zasłaniała twoje usta. Nagle do pokoju wszedł Styles ubrany w zwykłą bokserkę i jeansy. Na twój widok od razu się uśmiechnął a w twoich czach widniało przerażenie.
- Dobrze spałaś?- spytał łagodnym tonem na co ty skiwnęłaś tylko głową ponieważ nie mogłaś wydać z siebie, żadnego dzwięku.
- To dobrze bo teraz się troszkę zabawimy. Muszę mieć jakiś pożytek z tego twojego niańczenia- uśmiechnął się szerzej gdy to mówił a ty już wiedziaaś co ma na myśli. Zgrabnym ruchem ściągnął z siebie koszulkę i zaczoł się do ciebie zbliżać. Ty natychmiast zaczęłaś krzyczeć.
- Cii! Jeszcze nie na to czas Kochana. Najpierw będą przyjemności a dopiero później obowiązki- wyszeptał ci do ucha a ty nagle się uspokoiłaś. Zaschło ci w grdle a krzyk znajdował się w środku niego i nie potrafił wyjść. Patrzyłaś się tylko z przerażeniem i szklankami w oczach na to co Styles robi z twoim ciałem.

* SCENA +18 *
Powoli i delikatnie ściągnął z ciebie bluzkę i zaczął całować cię po szyi. Na jego dotyk przeszedł cię bardzo przyjemny dreszcz. Byłoby jeszcze lepiej gdybym nie była uwięziona a zamiast Styles’a był mów nowy chłopak- pomyślałaś… Harry schodził coraz niżej i niżej, aż a końcu dotarł do twojego brzuch który został chyba w każdym miejscu dobrze wycałowany przez niego. Powoli zaczął odpinać twoje spodnie i zdejmować je po to abyś się nie wystraszyła. Gdy schodził coraz niżej także nie ominął żadnego skrawka twoich nóg które zostały także wycałowane na wszystkie możliwe sposoby. Prę sekund później już byłaś bez spodni. Tak aby być wobec ciebie fair ściągnął też swoje. Przejechał nosem wzdłuż twojego ciała zaczynając od nóg a kończąc na szyi. Strzelił delikatnie z twoich czarnych fig co przerodziło się w lekki dreszcz który przeszedł po całym twoim ciele. Styles odpowiedział ci na to uśmiechem. Chłopak przeszedł teraz do twoich piersi. Odczepił zgrabnie i szybko twój biustonosz który zaraz wylądował na podłodze. Harry delikatnie ale zarazem namiętnie zaczął całować twoje piersi. Zaczął od miejsc na około sutków a skończył na samych twoich sutkach które jeszcze na koniec wylizał. Popieścił je jeszcze swoimi rękami i powoli ale bardzo seksownie zaczął schodzić niżej nie przerywając cię całować. Dotarł do twoich czarnych koronkowych fig. Nosem przejechał po twojej łechtaczce o co cię załaskotało i cichutko się zaśmiałaś.
- Mrr…- mruknął do ciebie patrząc ci w oczy.- Tak bardzo chciałbym ściągnąć tą szmatę posmakować twoich ust ale nie mogę bo zaczniesz krzyczeć- powiedział ze smutkiem na co ty pokręciłaś głową wydając z siebie dźwięki takie jak: y…ym = co znaczyło nie. Harry oderwał się od swojego zajęcia i przysunął do twojej twarzy. Lekko usiadł ci na brzuchy zgrabnym i szybki ruchem ściągając ci bandanę z ust. Pogładził cię p policzku zewnętrzną częścią dłoni i wbił w twoje usteczka. Ty odwzajemniłaś oczywiście tego całusa. Chcąc więcej i więcej. Gdy on podnosił się powoli do góry ty nadal nie przestawałaś go całować i unosiłaś się tak jak on. Gdy już był poza twoim zasięgiem opadłaś bezwładnie na łóżko na co twoje piersi odpowiedziały kołysaniem. Z niesmakiem mruknęłaś jak kotka której uciekła mysz. Harry znów ze smutną miną założył ci bandanę na usta i wrócił do poprzedniej czynności. Tym razem szybko ściągnął twoje figi po których już nie było śladu. Jednak gdy zobaczył, że się przestraszyłaś trochę przy folgował.
- Nie bój się. Nie chciałem cię przestraszyć, przepraszam- szeptał całując twoją piczkę. Żeby mu ułatwić „pracę” ty rozsunęłaś swoje nogi troszkę bardziej. . Na co on odpowiedział pocałunkami we wcześniej niedostępnych dla niego miejscach.  Gdy już skończył cię całować ty zadrżałaś pod wpływem zimnego powietrza które wlatywało do pokoju przez uchylone u góry okno.
- Nie martw się zaraz nie będzie ci zimno- uśmiechnął się- przyjemnie prawda?- spytał na co ty mruknęłaś. Styles ściągnął swoje bokserki i teraz mogłaś ujrzeć tak jak go Bóg lub jak niektórzy twierdzą szatan stworzył. Zobaczyłaś jego Hazzokądę która była już bardzo naprężona. Jego przyrodzenie było dość długie aby każdemu zrobić przyjemność.
- To co zdarzyło się przed Chillon były przyjemności- podgryzł wargę- A teraz będą obowiązki- oznajmił. Zrozumiałaś w końcu, że on nie chce ci zrobić żadnej krzywdy. Chodzi mu tylko o seks. Ty już nie mogąca się doczekać, aż w ciebie wejdzie rozszerzyłaś nogi dając mu znak, ze jesteś gotowa. Harry mocno i gwałtownie wszedł w ciebie na co ty głośno jęknęłaś. Zaczął poruszać się w tobie robiąc ruchy: przód- tył. W powietrzu unosiły się wasze jęki. Najbardziej było słychać twoje ponieważ bandana którą miałaś zawiązaną usta zsunęła ci się na szyję.
- Harry!... Proszę… Mocniej!- wyznałaś krzycząc między małymi przerwami na co chłopak cię wysłuchał i zwiększył tępo. Oboje dobrze wiedzieliście jedną rzecz w której się zgadzaliście. Na co dzień mogliście być wrogami i żyć jak pies z kotem ale jeżeli chodzi o seks to staraliście się nawzajem sobie sprawić przyjemność. Na tą czynność zawieszaliście wszystkie wojny i kochaliście się ciesząc się życiem. Nawzajem robiliście sobie dobrze jak najlepiej potrafiliście. Parę minut później byliście już tak zgrzani, że obydwoje opadliście bezwładnie na łóżko przykrywając się kołdrą. Patrzyliście sobie w oczy mając przyśpieszone oddechy. Po chwili musnęłaś jego usta na co on uśmiechnął się do ciebie.
- Mówiłam, że nie będę krzyczeć- stwierdziłaś parę sekund później.
- Bardzo się z tego cieszę- mruknął do ciebie
- Bo życie to życie a seks to seks- uśmiechnęłaś się do niego
- Jesteś niesamowita i piękna- wyznał odcinając ci z tyłu taśmę która oplatała twoje nadgarstki. Potem swoja rękę dał ci na prawą pierś i bawił twoim sutkiem. Ty nie pozostałaś mu długo dłużna, dałaś mu rękę na jego tors lecz po chwili zaczęłaś zjeżdżać coraz niżej i niżej. Zatrzymałaś ją dopiero wtedy kiedy dotarła do Hazzokądy. Gdy lekko przesunęłaś ręką po jego „koledze” Styles zadrżał i wydał z siebie cichy jęk na co ty rozpromieniałaś. Zaczęłaś go dotykać po całym podłożu jego kolegi. Wiedziałaś, że gdy to robisz Harry czuje się jak w niebie. Zatonęłaś pod kołdrą.
- Po obowiązkach czas na przyjemności- oznajmiłaś mu szeptem i zaczęłaś całować jego brzuch w każdym miejscu powoli zjeżdżając trochę niżej.
- Niżej Kochana…- wyszeptał Harry prawie niesłyszalnie ale ty jednak to usłyszałaś i na jego prośbę zaczęłaś całować jego przyrodzenie. Gdy wycałowałaś go już całego wzięłaś głęboki oddech. Polizałaś go jeszcze ostatni raz i wzięłaś do usta. Styles jęknął. Wyglądało to tak jakby cały czas na o czekał… Robiłaś ruchy „góra- dół” a w powietrzu słychać było jęki Harry’ego z rozkoszy jaką mu sprawiałaś.  Gdy już byłaś bardzo zmęczona odkryłaś kołdrę i ostatni raz liznęłaś Hazzokąde na co ona odpowiedziała ci wybuchem spermy. Chwilę się wahałaś ale potem zlizałaś ją z uśmiechem a Hazzę to jeszcze bardziej zaczęło podniecać.
- Myślałem, ze nie lubisz mojej spermy?- lekko się zdziwił
- W butelce? Nie… Z rozkoszy? Tak- odpowiedziałaś lekko zdyszana…
Parę minut później leżeliście już w twojej ulubionej pozycji. Polegała ona na tym, że chłopak znajdował się na dole a ty na górze. Wasze narządy intymne stykały się ze sobą co oznaczało, że obie strony czerpały z tego przyjemność. Przyrodzenie Harry’ego cały czas stało na baczność i czekało na więcej dotyku twojej piczki która ciągle się o niego ocierała. Ty natomiast całowałaś Hazzę po szyi słodko i namiętnie…
- Jesteś piękną, wspaniałą i bardzo utalentowaną dziewczyną- wyznał szeptem
- A ty energicznym, żadnym i pięknym towarzyszem- powiedziałaś między przerwami nie przestając go całować.
- Jesteś wyjątkowa. Każdą dziewczynę muszę zgwałcić aby mieć z tego jakąś korzyść- szepnął- A ty oddałaś mi się dobrowolnie i to jeszcze po tym jak cię traktowałem- ciągnął dalej- Wiem, ze nie powinienem tego robić ale czuję, że wolisz być wolna- uśmiechnął się lekko.
- Inne dziewczyny nie biorą pod uwagę tego, że też mogę mieć z tego korzyść- wyznałaś kończąc robić mu malinkę na szyi.
- Wiem, ze i tak uciekniesz więc po co to kryć?- spytał sam siebie- Dobra. Twoja torba jest pod łóżkiem a twój dowód w szafce nocnej- odpowiedział z spychając cię niego.- Nigdy o tobie nie zapomnę Piękna…- powiedział muskając ostatni raz twoje usteczka. Wstał zakrywając ręcznikiem dolną część swojego ciała i wyszedł. Na początku byłaś w szoku ale później wstałaś w pośpiechu i zaczęłaś się ubierać…
* KONIEC SCENY +18 *

Wzięłaś dowód i torebkę  wyszłaś na balkon. Było to pierwsze piętro.
- Dobra. Raz się żyje- powiedziałaś sama do siebie i wyskoczyłaś. Znalazłaś się na trawie. Usłyszałaś przez uchylone okno głos Niall’a: Młoda Ucieka! – Szybko wstałaś i zaczęłaś biec przed siebie. Wiedziałaś, że zaczną cię gonić więc biegłaś tyle ile sił miałaś w nogach. Ty to zawsze znalazłaś sobie wspaniałą porę do uciekania. Noc- przepięknie! Znowu wbiegłaś w pamiętną uliczkę. Gdy tylko dotarłaś do tej samej siatki tym razem bez zastanowienia zaczęłaś szybko się na nią wspinać. Znajdowałaś się już na samej górze i kątem oka dopiero zauważyłaś, że Styles dobiegł dopiero do siatki. Nie czekając na nic, skoczyłaś.
- Szlag!- powiedział waląc ręką o siatkę- Teraz dorwie ją Malik!- mówił zły powoli odchodząc os siatki. Ty wstałaś i patrzyłaś w jego stronę jak odchodzi co nie było najlepszym pomysłem ponieważ w tej chwili ktoś złapał cię za ramiona.
- Patrzcie co mam!- chwalił się chłopak- Sukę Styles’a! Malik będzie zadowolony- Ty na tą odpowiedz głośno krzyknęłaś za co dostałaś w pysk. Harry natomiast się odwrócił i spojrzał na ciebie. Wysłał ci współczujące spojrzenie i odszedł. Tylko tyle mógł zrobić. Niestety… To była zachodnia część Londynu na którą nie mógł wejść…
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejną część moich bazgrołów… ;) Mam nadzieję, że się wam spodobała i zostawicie tutaj po sobie jakiś kom.  xD
*Imaginy będą teraz dodawane coraz rzadziej bo jest szkoła… -.-  Ale mam nadzieję, ze mnie nie opuścicie i zostaniecie ze mną i nadal będzie coraz więcej wyświetleń waszej aktywności *.*  Za co bardzo wam dziękuję! <33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

środa, 26 lutego 2014

6. Imagin o Zayn'ie i Harry'm

Obudziłaś się przywiązana do krzesła jakimś sznurkiem. Próbowałaś się uwolnić ale za bardzo ci to nie wychodziło. Nie miałaś praktycznie jak się poruszać ponieważ nogi i ręce miałaś przykute do krzesła a do tego wszystkiego jakiś jebany sznurek oplatał ci talie. Zaczęłaś rozglądać się po "pomieszczeniu"- o ile tą norę można tak nazwać. Nie było żadnych okien tylko jakaś żarówka miała oświetlać cały pokój chociaż za dobrze jej to nie wychodziło. Na ścianach były czerwone plamy które wyglądały jak krew. Gdzieniegdzie były dziury w ścianach tak jakby ktoś niecelnie strzelał z pistoletu. Były też trzy noże wbite w ścianę a na podłodze walało się mnóstwo naboi. Wyglądało to trochę makabrycznie i zaczynałaś się coraz bardziej bać. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanął Louis.
- Radziłbym ci się uspokoić bo inaczej czeka cię los takich dziewczyn jak ty. Udawały twarde i marny los je spotkał..- ostrzegał podchodząc do ciebie bliżej.
- Taki chłopczyk jak ty nie będzie mi mówił co robić- powiedziałaś złowrogo.
- Okay... Jak chcesz, tylko później nie mów, że cię nie ostrzegałem- odpowiedział ci obojętnie a po chwili do pomieszczenia wszedł Styles z tym swoim durnowatym uśmieszkiem i bez koszulki.
- No i co tam? Podoba ci się pokoik?- spytał bardzo pewny siebie
-  Tak! Nawet może być tylko ja bym dodała napisy: "Dead' lub "Kill you" napisane tą niby krwią- odpowiedziałam tak samo pewna siebie jak on przedtem
- Taka jesteś twarda? I tak wiem, że się złamiesz Dziwko...- mówił zbliżając się do ciebie na niebezpieczną odległość.
- Możesz się ode mnie odsunąć bo nie za bardzo mam ochotę wdychać twój śmierdzący pot.
- Zostawcie nas samych- powiedział do pozostałej trójki która posłusznie wykonała jego polecenie. Zamknęli drzwi za sobą a wy zostaliście sami. Styles wyciągnął pierwszy lepszy nóż ze ściany i zaczął sprawdzać jego ostrość.
- Co tam? Chciałabyś wypróbować jego ostrość?- zapytał szyderczo się do ciebie uśmiechając. Pewnie miał nadzieję, że przez to zmiękniesz ale nic z tego...
- Z chęcią!- powiedziałaś- Od razu wbiłabym ci go w tą twoją durną główkę- zadrwiłaś z niego. Na co on przysunął się do ciebie i zaczął jeździć ostrzem po twojej szyi.
- Miło?
- I to nawet nie wiesz jak bardzo- wyznałaś najseksowniejszym głosem na jaki mogłaś w tej chwili i do tego bardzo pewnie. Stanął przed tobą bokiem i jeździł palcem po ostrzu a ty znowu znalazłaś powód aby się z niego pośmiać.- Tylko niech dzieciątko się nie skaleczy- dodałaś po chwili a później po cichu zaczęłaś się śmiać. Od razu przestał i spojrzał na ciebie złowrogo- Gdyby wzrok mógł by zabijać to już bym nie żyła...- uświadomiłaś z uśmiechem na ustach.
-Ciekawe czy teraz będzie ci tak wesoło!- krzyknął przez zaciśnięte zęby wbijając ci nóż w prawe udo. Z twoich ust wydobył się krzyk który znajdował w sobie ból i przerażenie. Próbowałaś dotknąć swojego uda wyklinając na głos ale nie dałaś rady ponieważ lina która była oplątana wokół twojej talii była zbyt mocna.
Z lany lała się krew. Styles zaśmiał się szyderczo i wyjął nożyk z twojej rany po czym krew zaczęła szybciej spływać.
- No co, czemu się nie śmiejesz?- zapytał z niewinną minką ale ty to przemilczałaś.
- Wypierdalaj z tond Chuju!- krzyknęłaś do niego gdy miał już wychodzić. Lecz on zmienił decyzje. Szybko się odwrócił i rzucił w ciebie nożem. Ty jednak się odchyliłaś więc nóż drasnął tylko twój policzek zostawiając na nim krótką pieczącą jak diabli kreskę. Krzesło na którym leżałaś się przewróciło i leżałaś teraz na podłodze. Nóż natomiast wbił się w ścianę. Zaczęło ci się wszystko rozmazywać i po chwili widziałaś już tylko ciemość...

Ej... Ej... Obudź się!- usłyszałaś cichy szept. Zaczęłaś szybko mrugać, aż w końcu mogłaś zobaczyć osobę która cię tak perfidnie budzi. To był Liam. Zauważyłaś, że twoje krzesło już stoi normalnie a nie tak jak przedtem. Czułaś także silny ból z tyłu głowy i z uda która było już opatrzone bandarzem. Niechętnie odezwałaś się do chłopaka.
- Co?!- spytałaś ochrypłym głosem w którym w którym można było dostrzec nutkę złości.
- Jak się czujesz?- zapytał z troską w głosie.
- Do dupy... A ty jakbyś się czół?- spytałaś zła
- No też...- odpowiedział z niesmakiem- Chcesz się napić wody czy może paskudztwa które przygotował ci Harry... ?
- To zależy... Jak chcę się dalej męczyć to wybiorę wodę. A jak mam już dość i jestem zdesperowana wybrałabym świństwo Harry'ego. Niech pomyśle... Wybieram trutkę Styles'a- odpowiedziałaś z lekkim uśmieszkiem
- Na pewno...?- zapytał zdziwiony.
- Tak- powiedziałaś po czym Liam przytknął ci butelkę do ust a ty zaczęłaś pić dziwną miksturę. Była ona była, lepiąca się maź o dziwacznym smaku. Zaczęłaś szukać w głowie to co ci ona przypomina. W końcu się skapłaś, że to... Sperma. Nigdy jej nie próbowałaś ale po Styles'ie wszystkiego można się spodziewać. To także wyjaśnia, to dlaczego tego paskudztwa było tak mało. Szybko zaczęłaś się wiercić i wyrywać dając znak Payne'owi, żeby to zabrał. Gdy już to zrobił ty wyplułaś resztki tego obrzydlistwa i krzyknęłaś z niesmakiem:
- To sperma!- powiedziałaś a po chwili dałaś głowę do tyłu i kontynuowałaś swoją wypowiedz- Fuj! Zaraz rzygnę!- po tych słowach znowu zemdlałaś...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
2 Część Zayn'a i Harry'ego już jest! Mam nadzieję, że wam się spodoba... ^.^
Trzecią część postaram się dodać jak najszybciej ale jeszcze nie wiem kiedy. ;\
A wy w tym czasie moglibyście zostawić po sobie jakiś ślad pod tym imaginem w np. postaci komentarza! ;D A no właśnie! A tutaj macie mojego aska jakby jakieś pytanka były na temat tego bloga czy może jakieś pytanka do mnie ;3 Pamiętajcie! CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Mój Ask ;* : ask.fm/RonnieandHazza

poniedziałek, 17 lutego 2014

5. Imagin o Zayn'ie i Harry'm

Szłaś oświetlonymi ulicami Londynu. Było już po 24 a ty wracałaś od chłopaka który przed chwilą cię rzucił dla innej. Na początku było ci smutno ale później zrozumiałaś, że to taki sam dupek jak każdy. No ale wróćmy do teraz. Szłaś nocą co nie było wskazane dla takich młodych i ładnych dziewczyn jak ty ponieważ w każdej chwili mógł ktoś na ciebie napaść lup porwać jeden z głównych gangów który rządzi Londynem. Tak, w Londynie są dwa główne gangi które go dzielą. W jednym z nich są osoby o imionach: Harry, Niall, Liam i Louis. Oni zajmują wschodnią część miasta a drugi składa się z BadBoyów o imionach: Zayn, Max, Nathan i Tom. Oni zaś zajmują zachodnią część miasta. Pierwszym gangiem rządzi Styles a drugim Malik. Jest po między nimi spokój dopóki trzymają się umowy. Umowa polega na tym aby nie przekraczać wyznaczonej granicy. Czyli gang Styles'a nie może wejść na zachodnią część a gang Malika na wschodnią część Londynu bo inaczej umowa zostaje zerwana i jest między nimi wielka wojna na śmierć i życie. Dopóki któryś z gangów nie odpuści a to rzadko się zdarza...
Weszłaś właśnie w wąską i ciemną uliczkę. Zaczęłaś tego żałować bo za tobą od razu usłyszałaś pisk opon. Odwróciłaś się i ujrzałaś wysiadającego z samochodu Styles'a. Szybko zaczęłaś biec jak najdalej od gangu. zauważyłaś, że 4 chłopaków rzuciło się za tobą w pogoń. Oczywiście coś musiało utrudnić ci ucieczkę. Przed tobą wyrosła wysoka siatka która oddzielała uliczkę od wolności.  Nie miałaś wyboru, zaczęłaś się na nią wspinać. Gdy byłaś już w połowie drogi ktoś cię pociągnął i momentalnie znalazłaś się w ramionach Styles'a który cwaniacko zaczął się do ciebie uśmiechać.
- Jak ci mija piątek 13- spytał rozbawiony prowadząc cię do reszty.
- Wręcz zajebiście- powiedziałaś sztucznie się do niego uśmiechając i pokazując swoje zażenowanie.
- Ta mała siksa prawie mi uciekła- powiedział do reszty przechwalając się na lewo i prawo swoją zaczepistą mową.
- Sikse to ty se możesz mieć w dupie a nie teraz. Pojebało człowieka...?!- odgryzłaś się
- Uuuuuu... Jaki Dis!- naśmiewali się z niego inni
- Może stulisz mordę, Szmato!- powiedział troszkę mocniej zawiązując ci taśmę na rękach.
- Może ty stulisz ryj, Chłopczyku?!!- odpowiedziałaś za co dostałaś w twarz.
- Styles, nie przesadzasz? Wyżyjesz się na niej później- odpychał go od ciebie Louis
- Sorry, poniosło mnie... trochę- przyznał
- Trochę?! Idioto rozwaliłeś mi wargę!- dodałaś swoje pięć groszy
- Stul twarz Kurwo!- krzyknął na ciebie- Wsadźcie ją do samochodu. Jedziemy!- uświadomił ich Harry. Wsiadł do auta i odjechaliśmy...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejka Kochani! Oto mój następny imagin pt. "Moje Fatalne Wymiociny" ;p
Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak poprzednie... Zostawicie tutaj po sobie jakiś ślad??? ;D
* Dziękuje za coraz większą liczbę wyświetleń! ;** Jesteście wspaniali!
Następna część powinna pojawić się już niebawem na blogu...^.^
Nie zapominajcie także o naszym Haśle:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 16 lutego 2014

4. Imagin z Liam'em cz. 3

Obudziłam się w bardzo dziwnym i jasnym pomieszczeniu. Było ono białe. Leżałam na łóżku a do mnie były podłączone jakieś kable. Było ich setki... Byłam w szpitalu. Nagle ktoś wszedł przez drzwi. Był to lekarz który się mną zajmował.
- Jak to dobrze Panno Peazer, że się pani obudziła- mówił sprawdzając sprzęty do których byłam podłączona.- Pani kuzynka i chłopak strasznie się o panią martwią i zamęczają mnie pytaniami na pani temat- wspominał a ja zadawałam sobie pytanie: Od kiedy ja mam chłopaka?!
- Czy mogę się z nimi zobaczyć?- zapytałam ochrypłym i słabym głosem
- Tak, ależ oczywiście- uśmiechnął się lekko do mnie i poszedł w kierunku w którym tu wszedł. Po chwili do sali weszli Oni...
- Tylko proszę króciutko. Pacjentka jest osłabiona i potrzebuje dużo odpoczynku- wytłumaczyła im pielęgniarka.
- Dobrze- przytakneli a ona wyszła z sali. Dan usiadła na krzesełku obok łóżka a Liam stał za nią.
- Jak się czujesz?- spytała z troską
- Może być- odpowiedziałam takim samym głosem jak wcześniej.- Już sobie wszystko przypomniałam. Moją przeszłość. Jestem z domu dziecka, moi rodzice zginęli gdy miałam 13 lat, Dan jesteś moją kuzynką! To ty mnie odwiedzałaś i dbałaś o mnie! Mówiłaś mi o Liam'ie, byłaś z nim szczęśliwa a ja to wszystko zniszczyłam przez moja durną ucieczkę. A tam Matt mnie..- nie dokończyłam ponieważ bałam się ich reakcji. Nic nie mówiąc płakałam. Po chwili poczułam kogoś ręce które mnie przygarniają do siebie. Dan mocno mnie przytuliła i zaczęła uspokajać.
- Cichutko.. Ja wszystko wiem...- zapewniła mnie- przeszłości nie a się cofnąć ale teraz będzie lepiej, zobaczysz... Obiecuje- mówiła nadal do mnie przyklejona
- Zadzwoniłaś już do domu dziecka, tak?- spytałam mając nadzieję, że tego nie zrobiła.
- Tak, zadzwoniłam- odpowiedziała
- A kiedy stąd wychodzę?
- Jutro już powinnaś wyjść- mówiła z uśmiechem
- Mam parę godzin wolności- powiedziałam odczepiając się od niej i bezwładnie opadając na łóżko- Praktycznie po wyjściu ze szpitala powinnam tam pójść?- spytałam chociaż bardzo dobrze znałam odpowiedz
- Praktycznie to tak...
- A realistycznie też...?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam ale ona i tak postanowiła na to odpowiedzieć.
- Realistycznie to... Nie
- Jak? Czemu? Dlaczego? Jakim cudem?- zaczęłam zadawać szybko i mnóstwo beznadziejnych pytań
- Jak? Normalnie Czemu? Bo już tam nie mieszkasz. Jakim cudem? Nie mam pojęcia- odpowiedziała na moje bezsensowne pytania- Będziesz mieszkać u mnie lub u Liam'a- dodała po chwili
- Załatwiłaś już wszystko?- spytałam nadal w szoku
- I to nawet szybciej niż myślisz- odpowiedział na moje pytanie tym razem Liam który od tej pory siedział jak mysz pod miotłą.
- Jesteście znowu razem?- powiedziałam lekko zaskoczona chociaż za bardzo nie szło mi to na rękę... Oczywiście zawsze bym cieszyła się szczęściem kuzynki.
- Nie...- powiedziała cicho Danielle- I w tym właśnie jest problem który może się zakończyć szczęśliwie lub nie... Może kogoś zranić lub nie... Liam... Chciał się ciebie o coś zapytać...?- mówiła chociaż za bardzo nie wiedziała jak to nazwać.
- Yhym...- odpowiedziałam niepewnie czekając na jego reakcje a w mojej głowie robił się coraz większy mętlik który starałam się poukładać ale coś mi nie wychodziło.
- Ja?... Nie ja nic nie chciałem no coś ty!- zaczął się wykręcać. Próbował jakoś wybrnąć z tej sytuacji ale Dan mu nie pozwoliła.
- No dajesz...- powiedziała przez zaciśnięte zęby szturchając go łokciem.
- Yh..- westchnął- Znamy się zaledwie dwa dni. Jesteśmy dla siebie jak nieznajomi ale ja... Nie wiem jak to się mogło stać ale ja nie traktuje cię jak nieznajomą, koleżanką czy przyjaciółkę. Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem wiedziałem, że to ty masz nią być... Byłaś taka... taka- nie mógł odpowiednio dobrać słów
- Nasz Kochany Liasiek pyta się czy zostaniesz jego dziewczyną- wyręczyła go Dan
- No wiesz Liam. Tak jak powiedziałeś znamy się zaledwie dwa dni...- mówiłam zmieszana- Jest między nami 3 lata różnicy... Ty jesteś pełnoletni ja nie... Nie znam cię za bardzo... Potrąciłeś mnie samochodem... Byłeś z moją kuzynką... I moim zdaniem te powody które wymieniłam są za tym. że nie powinniśmy być razem...- widziałam, że jego twarz posmutniała więc ja się uśmiechnęłam i ciągnęłam dalej swoją wypowiedz-... Nie stoją nam na przeszkodzie do szczęścia- odpowiedziałam promiennie się uśmiechając
- Zawsze chciałem to zrobić- wyznał podchodząc do mnie. Usiadł na łóżku a ja się podniosłam. Przysunął się do mnie bliżej i wbił w moje usta...

* Kilaka miesięcy później*

Zaszłam w ciążę po tym co zrobił mi Matt, jednak Liam mnie nie zostawił i obiecał, że będzie pomagał mi w wychowywaniu tego dziecka oraz będzie traktował je jak własne. Mieszkam razem z nim w jego domu. Danielle która często do nas wpada sama tak zaproponowała. Nasze relacje są takie same jak wcześniej. Dan dogaduje się także z Li który został jej przyjacielem. Nie zamieszkała razem z nami ponieważ nie chciała stawać nam na drodze do szczęścia i nam przeszkadzać w naszym życiu.. Nie rozumiem kobiety ale Ok... ;D
Liam 2 miesiące temu mi się oświadczył w moje urodziny... Teraz razem planujemy ślub...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu to dodałam! ;) Przepraszam Kochani, że tak późno ale wcześniej nie miałam czasu... ;c
Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak wcześniej 2 część pod którą dostałam koma... ;3
Bardzo za niego DZIĘKUJĘ! ;** Kochani komy naprawdę motywują do pisania więc... ;>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

czwartek, 16 stycznia 2014

3. Imagin z Liam'em cz. 2

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Otworzyłam oczy i ujrzałam czyjś pokój. Był schludny i czysty. Odkryłam kołdrę i zobaczyłam, że jestem tylko w samej bieliźnie. Moje ciuchy były bardzo elegancko poskładane na krzesełku obok łózka. Szybko wstałam i założyłam je na siebie. Powoli i cichutko wyszłam z pokoju. Miałam właśnie schodzić po schodach ale moją uwagę przykuły lekko uchylone drzwi od pokoju na końcu korytarza. Teraz to w ich stronę zmierzałam. Otworzyłam szerzej drzwi sprawdzając czy nikogo nie ma. Weszłam do środka i od razu spojrzałam na ściany. Były oklejone mnóstwem zdjęć. Podeszłam do nich uważnie każdemu się przyglądając. Zatrzymałam się dopiero naprzeciw jednego z nich. Była na nim bardzo ładna dziewczyna o długich kręconych włosach.



- To Danielle- usłyszałam głos za sobą. Już wiedziałam, że od dłuższego czasu Liam mnie obserwował- Moja była dziewczyna.
- Czemu była?- zapytała z czystej ciekawości
- Tak jakoś wyszła... Chodź przebierzesz się w czyste ciuchy- powiedział zmieniając temat a ja postanowiłam tego dalej nie ciągnąć.
- Ale nie trzeba! Zostanę w tych- mówiłaś spoglądając na dziurawe i poplamione jeansy.
- Nie marudź tylko chodź. Są w szafie w pokoju w którym spałaś. Wybierz sobie jakie tylko chcesz a ja w tym czasie dokończę śniadanie- uśmiechnął się wychodząc.
- Cyba nie mam wyboru- stwierdziłam po chwili...
Schodziłam właśnie po schodach już czysta i przebrana. Usiadłam do stołu a przede mną od razu pojawił się talerz z mnóstwem naleśników z dżemem truskawkowym.
- Dziękuję za śniadanie i za ciuchy. Możesz uważać, że jestem trochę walnięta lub udaję ale przypomniałam sobie moją kuzynkę z którą wymieniałam się ciuchami. Tylko nie wiem dlaczego? I po co?
- A pamiętasz jak wygląda twoja kuzynka?- spytał z poważną miną.
- Jest troszeczkę podobna z twarzy do twojej byłej dziewczyny Danielle. Ma długie proste włosy i zawsze widziałam ją ze spiętymi włosami. Jest gdzieś tak chyba po dwudziestce  Więcej nic nie wiem.- odparłaś ze smutkiem
- Okay... To już wiemy, że szukamy twojej kuzynki.
-Ale ja nawet nie wiem czy ona mieszka w Londynie!
- Trudno... Ale poszukać nam nie zaszkodzi- powiedział a po jego słowach momentalnie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Liam proszę pomóż mi!-  usłyszałam czyjś kobiecy zdesperowany głos
- Danielle ale o co chodzi?- odezwał się chłopak
-  Moja kuzynka uciekła z domu dziecka trzy dni temu z jakimiś dziewczynami i chłopakami. Nie wiem gdzie jest! Proszę pomóż mi jej szukać!- mówiła prawie płacząc
- Dobrze już dobrze pomogę ci. Poczekaj tu- powiedział podchodząc do mnie- [T.I] muszę pomóc Dan...- nie dałam mu dokończyć
- Szybko, biegnij!
- Nie gniewaj się na mnie. Wrócę za godzinę. Nie wychodź z domu- Odpowiedział Li wychodząc. Dokończyłam jeść śniadanie. Wstałam od stołu i poszłam się przebrać w swoje dawne ciuchy. Wzięłam kartkę i przyczepiłam ją magnesem na lodówce. Był na niej napisany króciutki liścik:

Drogi Liam'ie!

Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Jestem ci za to bardzo wdzięczna. Niestety muszę odejść i poszukać swojej kuzynki. Chciałabym zacząć normalnie żyć! A wiem, że to jest nie możliwe gdy będę z tym zwlekała. Rozumiem, że masz swoje sprawy i swoje życie do którego ja wprosiłam się z butami. Nie jestem na ciebie zła ponieważ to ja tamtej nocy wpadłam ci pod samochód... Ciuchy które pozwoliłeś mi wziąć są już na swoim poprzednim miejscu. Niestety ni mogę ich przyjąć. Było by to dla mnie za wiele. Nigdy cię nie zapomnę! Zegnaj!
[T.I]                

Po tym liście wyszłam z domu.
Było już po 22 a ja nadal szwędałam się po Londynie. Byłam bardzo zmęczona więc usiadłam na pobliskiej ławce w parku na której zapewne spędzę dzisiejszą noc. Przyciągnęłam kolana do swojego torsu i cała dygocząc z zimna próbowałam zasnąć. Niestety nie udawało mi się to. Zaczęłam rozglądać się po ulicy. Nikogo praktycznie nie było. Tylko nieliczni chłopcy w moim wieku przechodzili obok mnie szepcząc sobie coś pod nosem. Bardzo dobrze wiedziałam, że tu jest niebezpiecznie ale nie miałam innego wyjścia. Założyłam na głowę kaptur i przymrużonymi oczami patrzyłam się na okolice. Zaczął padać deszcz jak na moją nie korzyść. Zauważyłam biegającą dziewczynę. Każdego kogo napotkała musiała zaczepić. W końcu podbiegła do mnie.
- Przepraszam bardzo- zwróciła się do mnie- Nie wiedziałaś może dziewczyny, 17 lat, długie brązowe włosy. Wysoka z podziurawionymi ubraniami. Dzisiaj uciekła z domu i od samego rana jej szukamy- mówiła opisując mi ją. Rozpoznałam w tej dziewczynie Danielle- Ja i mój przyjaciel Liam. Bardzo mu na niej zależy- ciągnęła dalej.
- Liam?- zdziwiłam się mówiąc do głośno nim zdążyłam ugryść się w język. Chyba rozpoznała mnie po głosie.
- Jezu jak dobrze, że jesteś! Liam cały czas cię szuka! Czemu uciekłaś? Jemu bardzo na tobie zależy- mówiła szybko- Zimno ci? No nie dziwię się.- spojrzała na pogodę- O patrz Li już biegnie! Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...- dodała mi otuchy. Pocieszyła mnie przytulając a mnie całe życie przeleciało przed oczami gdy odwzajemniłam uścisk. W tej chwili przypomniałam sobie wszystko. Gdy trwaliśmy tak w uścisku nagle zemdlałam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey Słoneczka! ;) Następna część już jest! Sorry, że z takim opóźnieniem ale nie miałam kiedy jej dodać ;\
Mam nadzieję, że wam się podoba i z niecierpliwością będziecie czekali na 3 część ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ^.^

czwartek, 9 stycznia 2014

2. Imagin z Liam'em! Cz. 1

Znajdowałam się właśnie w bardzo dziwnym pomieszczeniu. Tak ciemnym, że prawie nic nie było widać, jedynie przez okno na przeciwko mnie wpadało jakieś światło. W tamtym momencie nic nie pamiętałam. Nie wiedziałam nawet jak mam na imię, nazwisko, ile mam lat a najważniejsze było to, że nie wiedziałam jak tu się znalazłam, co tu robię? Czy powinnam tutaj być? Ale miałam dziwne przeczucie, że zaraz coś stanie się złego, że ktoś może mi tu zrobić jakąś krzywdę. Postanowiłam  stąd uciec. W pośpiechu zaczęłam wstawać gdy usłyszałam głośny śmiech i zbliżające się do mnie kroki. Niestety moją ucieczkę spowolniła noga z której chyba wydobywała się krew. Ale tego nie byłam do końca pewna, na pewno w miejscu mojego uda była jakaś ciecz ponieważ miałam mokre spodnie w tym miejscu. Gdy usłyszałam, że ktoś szarpie się z drzwiami, przerażona spojrzałam na okno. Wiedziałam, że jest to moje jedyne wyjście na wolność. Jak najszybciej mogłam wyskoczyłam przez nie i znalazłam się na trawie. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że jednak nie było tu tak wysoko jak zdawało mi się na początku ale mniejsza z tym. Teraz marzyłam tylko o tym aby znaleźć się jak najdalej tego domu. Szybko się podniosłam i zaczęłam biec ile tylko sił miałam w nogach. Biegłam a za sobą słyszałam krzyki i wyzwiska kierowane pod moim adresem. Wybiegłam na jezdnie gdzie jechał samochód. Myślałam, że to już koniec, pomyślałam, że albo zabije mnie ten samochód albo człowiek który mnie więził. Maska samochodu z dość dużą siłą uderzyła mnie w bok mojego ciała co spowodowało, że natychmiast upadłam na jezdnie. Niestety ta siła nie wystarczyła by mnie zabić tylko trochę uszkodzić. Teraz nie tylko bolała mnie cała noga ale także całe ciało. Usłyszałam, że ktoś wychodzi z auta i idzie w moją stronę. Był to dość wysoki brunet o brązowych oczach. Był krótko ścięty i ubrany w jeansy, długą białą bluzkę i jeansowy bezrękawnik.


Kompletnie nie wiedziałam kim on jest i co tu robi ale wiedziałam, że postać która mnie goni jest coraz bliżej. Szybko wstałam odpychając przerażonego tak jak ja bruneta. Zaczęłam krzyczeć i biec coraz wolniej ponieważ zaczęło mi się kręcić w głowie a wszystkie dźwięki zostały stłumione. Wiedziałam, że zaraz zemdleje. Niestety przed upadkiem ktoś mnie złapał. Złapał mnie za nadgarstek i mocno przyciągną do siebie. Teraz stałam do tej osoby twarzą.. Wtedy wszystko wróciło do normy i poczułam narastającą we mnie wściekłość i złość. Tym razem moim oczom ukazał się chłopak o czarnych włosach. Zdałam sobie sprawę z tego, że to jest właśnie człowiek który mnie więził i gonił, aż do teraz. Zaczęłam się wyrywać ale był za silny.
- No i co teraz powiesz, szmato?- zwrócił się do mnie z łobuzerskim uśmieszkiem- Myślałaś, że mi uciekniesz? Przecież tak dobrze się bawiliśmy- ciągnął dalej swoją wypowiedź a ja nie rozumiałam o co mu chodzi? Jakie ma zamiary wobec mnie? Popatrzyłam się mu prosto w oczy. Ujrzałam w nich radość, rozbawienie ale także złość i nienawiść. Lecz w moich oczach było dostrzec strach, przerażenie i minimalną nutę złości. Gdy ja coraz bardziej się bałam on coraz bardziej się uśmiechał. Wyglądało to tak jakby żywił się moim strachem. W końcu chłopak wykonał jakiś ruch. Niestety bolesny dla mnie. Uderzył mnie w twarz otwartą ręką.
- Co nasza [T.I] straciła pewność siebie? Zanim zemdlałaś byłaś ostra jak żyletka a teraz jesteś potulna jak baranek. Pasuje mi to, szybciej skończymy naszą erotyczną przygodę- cwaniacko się uśmiechnął.
- Chyba po moim trupie- syknęłam do chłopaka i naplułam mu w twarz.
- Kurwo i tak mi nie uciekniesz- Podhaczył mi nogi. Przez to spadłam jak rura prosto na ziemię.
- No to zaczynamy...- mówił-... Muszę cię zniszczyć i upokorzyć, żebyś czuła przez całe swoje życie strach- powiedział klękając do mnie i szarpiąc się z moimi spodniami.
- Ratunku! Pomocy!- Krzyczałam na całe gardło, aż zobaczyłam chłopaka który mnie potrącił. Biegł w moją stronę. Nie wiedziałam czy przybiegł z powodu mojego wołania czy może szuka zabawy na jedną noc. A może tak jak ten Debil chce mnie upokorzyć w środku lasu... Nie miałam już na nic siły więc przestałam się szarpać i krzyczeć. Przymrużyłam oczy a z nich zaczęły wydobywać się pojedyncze krople łez.
- Puść ją!- usłyszałam anielski głos
- Niby czemu? Co mi zrobisz?
- To- powiedział brunet i uderzył go w twarz z pięści. Podszedł do mnie i pomógł mi wstać. Gdy już chciałam odejść mój napastnik uderzył brązookiego w twarz i podhaczył go. A mnie chwycił za włosy i uderzył w brzuch. W końcu wyciągną nożyk i chciał mi podciąć gardło ale ja w ostatniej chwili zasłoniłam się dłonią i tam teraz był on wbity. Mój wybawiciel odepchnął ode mnie sprawcę mojego bólu i zaczął się z nim bić, szarpać, zadawać mu ciosy. W końcu czarno włosy upadł na ziemię a ja w tym samym czasie wyjęłam podręczny nożyk z dłoni. Wstałam i miałam już iść ale poczułam, że kręci mi się w głowie i zaraz upadnę. Na szczęście przed upadkiem ochronił mnie brunet łapiąc mnie. Za bardzo mu jeszcze nie ufałam ponieważ nic o nim nie wiedziałam po prostu się bałam. Chłopak który mnie uratował cały czas czuwał nad moim bezpieczeństwem. Pilnował aby już nic więcej mi się nie stało ale to może był tylko pretekst. Może tylko ukrywał swoją prawdziwą twarz? Może chciał tylko uśpić moją czujność? Może jest takim samym dupkiem jak jego poprzednik? Nie znałam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Moje przemyślenia przerwała mi osoba o której wypowiadałam się powyżej.

- Dobrze się czujesz? Czos cię boli?- zapytał z troską lecz ja to przemilczałam. Nie chciałam odpowiadać na głupie pytania. Gdy brunet zauważył, że nie mam ochoty z nim rozmawiać na moment przestał nawiązywać ze mną kontakt ale gdy dotarliśmy do jego czarnego BMW znów zaczął.
- Nazywam się Liam a ty?- spytał z grzecznością i cierpliwie czekał na twoją odpowiedz.
-... Chyba... [T.I] Tak na mnie wołam ten... Człowiek- powiedziałam niepewnie i cicho.
Miło mi cię poznać [T.I] tylko szkoda, że w takich okolicznościach się spotkaliśmy.- posmutniał- Jak to się stało, że się tutaj znalazłaś? W lesie trochę daleko od Londynu? Mieszkasz w Londynie? Z chęcią cię podwiozę pod twój dom- zadał mi bardzo dużo pytań co stało się podejrzane.
- Nie!- krzyknęłam odsuwając się od niego.
- [T.I] spokojnie nic ci nie zrobię.Nie jestem taki jak tamten gość. Nie chcę cię skrzywdzić, zaufaj mi...- powiedział łagodnie nie podnosząc głosu przy tym przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość ale ja się nie odsunęłam. Przy nim czułam się bezpiecznie. Przeczucie podpowiadało mi, że jednak mogą mu zaufać.
- [T.I]?- spytał cicho Liam
- Nie wiem czy mieszkam w Londynie. Nie wiem jak tu się znalazłam. Nie wiem gdzie mieszkam, z kim, ile mam lat. Wiem tylko to, że mam na imię [T.I] i to, że ten koleś mnie nienawidził. Nic więcej nie wiem- powiedziałam podwyższonym tonem. Po czym na moich policzkach ukazały się łzy które powoli spływały z mojej twarzy.
- Proszę cię nie płacz. Nie mogę patrzeć na twój smutek, na twoją rozpacz...- nie wykonał, żadnego gestu wobec mnie bo wiedział, że i tak bym go odepchnęła- Obiecuję ci, że wszystko się ułoży. Pomogę ci tylko [T.I] musisz mi zaufać- Powiedział patrząc się w moje oczy. Spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Były pełne współczucia, zrozumienia i wiele podobnych cech. Po dłuższym namyśle pokiwałam niepewnie głową na "tak". Miałam wiele obaw ale jak to się mówi: Raz się żyje, czasem trzeba zaryzykować bo ta droga mogła być dla mnie tą dobrą, tą najlepszą.
- To może teraz pójdziemy do mojego domu, prześpimy się i jutro zastanowimy co dalej?- spytał- Oczywiście jak nie chcesz to nie musisz, to tylko był mój pomysł. Może ty masz lepszy?- dopowiedział po chwili.
- Nie mam żadnego sensownego pomysłu, jestem zmęczona i wszystko mnie boli. Zgadzam się na wszystko byleby skończył się ten koszmar.- powiedziałam głośno i wyraźnie.
- No to w takim razie zapraszam- powiedział z uśmiechem otwierając przede mną drzwi od swojego samochodu. Powoli do niego wsiadłam i tak zaczęła się długa, w krępującej ciszy podróż do domu nowo poznanego mi chłopaka...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani oto mój kolejny imagin! Mam nadzieję,że wam się spodoba i z niecierpliwością będziecie czekali na następną część! ;D Która powinna się już niedługo pojawić na blogu ale było by mi strasznie miło gdybyście zostawili jakiś ślad tutaj po sobie... np. Komentarz? ^.^

poniedziałek, 6 stycznia 2014

1. Imagin z Niall'em!

Jak zwykle o tej porze siedziałaś na ławce koło fontanny w parku i przypatrywałam się chłopakowi w blond włosach. Chłopak codziennie tak jak ty przychodził do parku i siadał na fontannie. Tam mile spędzał czas grając na swojej gitarze a czasami dołączał do tego swój wokal.




 Ty jednak siadałaś tu od dziecka na pamiętnej ławce i szkicowałaś wszysko co ci wpadło w oko... Wiedziałaś, że nieznajomy nie dawno się tu wprowadził. Postanowiłaś go naszkicować tak aby mieć pamiątkę i móc go oglądać codziennie. Siedziałaś już w parku 3 godziny a do przystojnego chłopaka podbiegła jakaś dziewczyna. Na przywitanie pocałowała go w policzek i usiadła koło niego na fontannie, Po twojej głowie zaczęły chodzić dziwne myśli. Myślałaś, że ta dwójka jest tylko dobrymi przyjaciółmi- przynajmniej to próbowałaś sobie wmówić. W końcu zwątpiłaś to gdy chłopak wyciągnął z kieszeni przepiękny łańcuszek z serduszkiem na którym było coś napisane ale nie mogłaś dostrzec co. Wręczył go dziewczynie a ona bardzo się ucieszyła. Nie mogłaś na to dłużej patrzeć. Do twoich oczu napłynęły łzy i ledwo co powstrzymywałaś płacz. Zabrałaś swoje rzeczy i miałaś już iść ale coś cię hamowało. Popatrzyłaś się ostatni raz na blondyna. W tym momencie wasze spojrzenia się spotkały. Nie wytrzymałaś i po twoim policzku spłynęła słona łza. Szybko ją wytarłaś i zabrałaś jeszcze płaszcz z ławki. Poszłaś. Szłaś przed siebie i płakałaś chociaż do końca nie wiedziałaś dlaczego. Może dlatego, że bardzo dużym uczuciem darzyłaś nieznajomego? Nareszcie nadszedł upragniony moment- dotarłaś do swojego domu. Ściągnęłaś buty i pobiegłaś na górę do pokoju. Zamknęłaś drzwi na klucz i zsunęłaś się po nich. Głowę schowałaś w kolanach i znowu zaczęłaś płakać. Po jakiejś godzinie uspokoiłaś się i postanowiłaś się przebrać. Wstałaś i poszłaś do łazienki którą miałaś połączoną z pokojem. Ściągnęłaś ciuchy i weszłaś pod prysznic. Po twoim ciele zaczęły spływać ciepłe krople wody. Uspokoiłaś się już całkowicie w twojej głowie wciąż miałaś przystojnego chłopaka. Wyszłaś z kabiny i nałożyłaś na siebie krótką piżamę. Nie minęła minuta a ty już znajdowałaś się w łóżku pod kołdrą. Sięgnęłaś ręką po swoją torebkę. Zaczęłaś w niej szperać aby znaleźć swój telefon i wtedy zorientowałaś się, że nie masz swojego szkicownika. Z jednej strony było ci smutno bo go lubiłaś i zawsze miałaś go przy sobie ale z drugiej strony byłaś szczęśliwa bo tam właśnie znajdował się portret blond chłopaka. Chwyciłaś telefon i wsadziłaś sobie do dwie słuchawki do uszu. Po chwili słyszałaś już tylko muzykę swojej ulubionej wokalistki: Avril Lavigne. Nawet nie wiesz kiedy brama do krainy snów się przed tobą otworzyła... 


* 7 dni później *


Nigdzie nie wychodziłaś tylko ciągle siedziałaś w swoim pokoju. Nudząc się rozmyślasz nad swoim życiem. W końcu zerwałaś się na odwagę i postanowiłaś pójść do tamtego parku. Założyłaś buty, płaszcz, wzięłaś torebkę w której znajdował się twój nowy szkicownik i wyszłaś. W drodze miałaś obawy czy jednak na pewno tam iść ale potrzebowałaś tego. Czułaś, że musisz. Gdy już tam dotarłaś usiadłaś na tej samej ławce i zaczęłaś rozglądać się po parku w ramach poszukiwania wzrokiem tajemniczego blondyna ale nigdzie go nie było. Toczyłaś w swojej głowie bitwę, bitwę myśli. Nie wiedziałaś czy przyjdzie a może znudziło mu się już chodzenie do parku?- Sama nie wiedziałaś... W parku przesiedziałaś już 7 godzin a go jeszcze nie było. Posmutniałaś ponieważ miałaś ochotę aby już iść do domu. Robiło się coraz zimniej. Zauważyłaś jakąś młodą kobietę z wózkiem. Podeszłaś do niej i zaczęłaś rozmowę.

- Przepraszam, nie widziała pani takiego chłopaka o blond włosach który zawsze siedział na fontannie i grał na gitarze?- spytałaś z niecierpliwością czekając na odpowiedz
- Niestety ale nie, już od paru dni tutaj nie przychodzi. Przynajmniej ja go tutaj nie widuję- uświadomiła cię kobieta.
- Dobrze, dziękuję i przepraszam, że przeszkodziłam- Jako swoją odpowiedz, kobieta uśmiechnęła się do ciebie a ty poszłaś z powrotem na swoje "stanowisko pracy". Usiadłaś po turecku zarzucając płaszcz na ramiona. Siedziałaś tam jeszcze 30 minut ale dłużej nie dałaś rady. Zebrałaś wszystkie rzeczy i ruszyłaś w stronę domu. Byłaś już blisko wyjścia z parku ale musiałaś się wrócić ponieważ zorientowałaś się, że nie masz przy sobie telefonu. Odwróciłaś się i ujżałaś blondyna który siedział na pamiętnej ławce ze spuszczoną głową. Na twojej twarzy pojawił się uśmiech. Szybkim krokiem podeszłaś do niego.

- Przepraszam, nie widziałeś tutaj takiego czarnego telefonu- spytałaś. Chłopak momentalnie podniósł głowę i od razu można było dostrzec na jego buzi piękny uśmiech.
- Tak- odpowiedział podając ci go- Może... Zostaniesz na chwilkę? - zapytał niepewnie
- Z chęcią- powiedziałaś siadając na ławce- Myślałam, że już nie przyjdziesz- wyznałaś
- Ja tak samo myślałem o tobie. Codziennie przychodziłem tu do parku aby cię zobaczyć- lekko się zarumienił na co ty odpowiedziałaś tym samym- ... I aby oddać ci to- powiedział podając ci twój stary szkicownik.
- Dziękuję, myślałam, że już go nie znajdę
- Świetnie rysujesz a najbardziej podoba mi się ten szkic- mówił przeszukując kartki szkicownika. W końcu się zatrzymał. Spojrzałaś i zobaczyłaś niedokończony portret chłopaka. Portret chłopaka swoich marzeń.
- Ale jest niedokończony- uświadomiłaś
- To możemy go dokończyć- powiedział chłopak i zajął swoje miejsce na fontannie. Robił to co zawsze tylko tym razem zaczął strzelać dziwne miny i robić pozy śmiejąc się przy tym. U ciebie też nie obyło się bez śmiechu. Zaczęłaś szkicować skupiając się na swojej pracy. Każdą najdrobniejszą linię poprawiałaś. Wszystkie najdrobniejsze szczegóły były ujęte na tym obrazku.
- Skończyłam- zawołałaś chłopaka gdy twój malunek był gotowy.
- Przepiękny- odpowiedział gdy go ujżał. Wyrwałaś portret i na odwrocie napisałaś: "Dla...
- Niall'a- uśmiechnął się do ciebie ciepło a ty dokończyłaś dedykacje.
- Dla Niall'a od [T.I] - powiedziałaś wręczając Niall'owi kartkę z jego podobizną.
- Ja też coś dla ciebie mam tylko musisz mi odpowiedzieć na jedno pytanie... Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? 
- Tak wierzę- odpowiedziałaś a on po twoich słowach założył ci na szyję srebrny naszyjnik w kształcie serduszka na którym było napisane: Kocham cię! <3
- Ja ciebie też- odpowiedziałaś a po tych słowach wasze usta złączyły się w długim i romantycznym oraz bardzo namiętnym pocałunku...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Oto mój pierwszy imagin! Mam nadzieję, że wam się spodobał i będzie chociaż jeden komentarz pod nim ;D 
Następny imagin powinien pojawić się już za kilka dni. Czekajcie cierpliwie a na pewno się nie rozczarujecie ;)

piątek, 3 stycznia 2014

Powitanie!

Hejka wszystkim! Oficjalnie otwieram mój blog o Imaginach o One Direction. 
Mam nadzieję, że to co niedługo napiszę wam się spodoba. :)
PS. Moje Imaginy będę dodawać co kilka dni z powodu szkoły i innych obowiązków.