środa, 26 lutego 2014

6. Imagin o Zayn'ie i Harry'm

Obudziłaś się przywiązana do krzesła jakimś sznurkiem. Próbowałaś się uwolnić ale za bardzo ci to nie wychodziło. Nie miałaś praktycznie jak się poruszać ponieważ nogi i ręce miałaś przykute do krzesła a do tego wszystkiego jakiś jebany sznurek oplatał ci talie. Zaczęłaś rozglądać się po "pomieszczeniu"- o ile tą norę można tak nazwać. Nie było żadnych okien tylko jakaś żarówka miała oświetlać cały pokój chociaż za dobrze jej to nie wychodziło. Na ścianach były czerwone plamy które wyglądały jak krew. Gdzieniegdzie były dziury w ścianach tak jakby ktoś niecelnie strzelał z pistoletu. Były też trzy noże wbite w ścianę a na podłodze walało się mnóstwo naboi. Wyglądało to trochę makabrycznie i zaczynałaś się coraz bardziej bać. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanął Louis.
- Radziłbym ci się uspokoić bo inaczej czeka cię los takich dziewczyn jak ty. Udawały twarde i marny los je spotkał..- ostrzegał podchodząc do ciebie bliżej.
- Taki chłopczyk jak ty nie będzie mi mówił co robić- powiedziałaś złowrogo.
- Okay... Jak chcesz, tylko później nie mów, że cię nie ostrzegałem- odpowiedział ci obojętnie a po chwili do pomieszczenia wszedł Styles z tym swoim durnowatym uśmieszkiem i bez koszulki.
- No i co tam? Podoba ci się pokoik?- spytał bardzo pewny siebie
-  Tak! Nawet może być tylko ja bym dodała napisy: "Dead' lub "Kill you" napisane tą niby krwią- odpowiedziałam tak samo pewna siebie jak on przedtem
- Taka jesteś twarda? I tak wiem, że się złamiesz Dziwko...- mówił zbliżając się do ciebie na niebezpieczną odległość.
- Możesz się ode mnie odsunąć bo nie za bardzo mam ochotę wdychać twój śmierdzący pot.
- Zostawcie nas samych- powiedział do pozostałej trójki która posłusznie wykonała jego polecenie. Zamknęli drzwi za sobą a wy zostaliście sami. Styles wyciągnął pierwszy lepszy nóż ze ściany i zaczął sprawdzać jego ostrość.
- Co tam? Chciałabyś wypróbować jego ostrość?- zapytał szyderczo się do ciebie uśmiechając. Pewnie miał nadzieję, że przez to zmiękniesz ale nic z tego...
- Z chęcią!- powiedziałaś- Od razu wbiłabym ci go w tą twoją durną główkę- zadrwiłaś z niego. Na co on przysunął się do ciebie i zaczął jeździć ostrzem po twojej szyi.
- Miło?
- I to nawet nie wiesz jak bardzo- wyznałaś najseksowniejszym głosem na jaki mogłaś w tej chwili i do tego bardzo pewnie. Stanął przed tobą bokiem i jeździł palcem po ostrzu a ty znowu znalazłaś powód aby się z niego pośmiać.- Tylko niech dzieciątko się nie skaleczy- dodałaś po chwili a później po cichu zaczęłaś się śmiać. Od razu przestał i spojrzał na ciebie złowrogo- Gdyby wzrok mógł by zabijać to już bym nie żyła...- uświadomiłaś z uśmiechem na ustach.
-Ciekawe czy teraz będzie ci tak wesoło!- krzyknął przez zaciśnięte zęby wbijając ci nóż w prawe udo. Z twoich ust wydobył się krzyk który znajdował w sobie ból i przerażenie. Próbowałaś dotknąć swojego uda wyklinając na głos ale nie dałaś rady ponieważ lina która była oplątana wokół twojej talii była zbyt mocna.
Z lany lała się krew. Styles zaśmiał się szyderczo i wyjął nożyk z twojej rany po czym krew zaczęła szybciej spływać.
- No co, czemu się nie śmiejesz?- zapytał z niewinną minką ale ty to przemilczałaś.
- Wypierdalaj z tond Chuju!- krzyknęłaś do niego gdy miał już wychodzić. Lecz on zmienił decyzje. Szybko się odwrócił i rzucił w ciebie nożem. Ty jednak się odchyliłaś więc nóż drasnął tylko twój policzek zostawiając na nim krótką pieczącą jak diabli kreskę. Krzesło na którym leżałaś się przewróciło i leżałaś teraz na podłodze. Nóż natomiast wbił się w ścianę. Zaczęło ci się wszystko rozmazywać i po chwili widziałaś już tylko ciemość...

Ej... Ej... Obudź się!- usłyszałaś cichy szept. Zaczęłaś szybko mrugać, aż w końcu mogłaś zobaczyć osobę która cię tak perfidnie budzi. To był Liam. Zauważyłaś, że twoje krzesło już stoi normalnie a nie tak jak przedtem. Czułaś także silny ból z tyłu głowy i z uda która było już opatrzone bandarzem. Niechętnie odezwałaś się do chłopaka.
- Co?!- spytałaś ochrypłym głosem w którym w którym można było dostrzec nutkę złości.
- Jak się czujesz?- zapytał z troską w głosie.
- Do dupy... A ty jakbyś się czół?- spytałaś zła
- No też...- odpowiedział z niesmakiem- Chcesz się napić wody czy może paskudztwa które przygotował ci Harry... ?
- To zależy... Jak chcę się dalej męczyć to wybiorę wodę. A jak mam już dość i jestem zdesperowana wybrałabym świństwo Harry'ego. Niech pomyśle... Wybieram trutkę Styles'a- odpowiedziałaś z lekkim uśmieszkiem
- Na pewno...?- zapytał zdziwiony.
- Tak- powiedziałaś po czym Liam przytknął ci butelkę do ust a ty zaczęłaś pić dziwną miksturę. Była ona była, lepiąca się maź o dziwacznym smaku. Zaczęłaś szukać w głowie to co ci ona przypomina. W końcu się skapłaś, że to... Sperma. Nigdy jej nie próbowałaś ale po Styles'ie wszystkiego można się spodziewać. To także wyjaśnia, to dlaczego tego paskudztwa było tak mało. Szybko zaczęłaś się wiercić i wyrywać dając znak Payne'owi, żeby to zabrał. Gdy już to zrobił ty wyplułaś resztki tego obrzydlistwa i krzyknęłaś z niesmakiem:
- To sperma!- powiedziałaś a po chwili dałaś głowę do tyłu i kontynuowałaś swoją wypowiedz- Fuj! Zaraz rzygnę!- po tych słowach znowu zemdlałaś...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
2 Część Zayn'a i Harry'ego już jest! Mam nadzieję, że wam się spodoba... ^.^
Trzecią część postaram się dodać jak najszybciej ale jeszcze nie wiem kiedy. ;\
A wy w tym czasie moglibyście zostawić po sobie jakiś ślad pod tym imaginem w np. postaci komentarza! ;D A no właśnie! A tutaj macie mojego aska jakby jakieś pytanka były na temat tego bloga czy może jakieś pytanka do mnie ;3 Pamiętajcie! CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Mój Ask ;* : ask.fm/RonnieandHazza

poniedziałek, 17 lutego 2014

5. Imagin o Zayn'ie i Harry'm

Szłaś oświetlonymi ulicami Londynu. Było już po 24 a ty wracałaś od chłopaka który przed chwilą cię rzucił dla innej. Na początku było ci smutno ale później zrozumiałaś, że to taki sam dupek jak każdy. No ale wróćmy do teraz. Szłaś nocą co nie było wskazane dla takich młodych i ładnych dziewczyn jak ty ponieważ w każdej chwili mógł ktoś na ciebie napaść lup porwać jeden z głównych gangów który rządzi Londynem. Tak, w Londynie są dwa główne gangi które go dzielą. W jednym z nich są osoby o imionach: Harry, Niall, Liam i Louis. Oni zajmują wschodnią część miasta a drugi składa się z BadBoyów o imionach: Zayn, Max, Nathan i Tom. Oni zaś zajmują zachodnią część miasta. Pierwszym gangiem rządzi Styles a drugim Malik. Jest po między nimi spokój dopóki trzymają się umowy. Umowa polega na tym aby nie przekraczać wyznaczonej granicy. Czyli gang Styles'a nie może wejść na zachodnią część a gang Malika na wschodnią część Londynu bo inaczej umowa zostaje zerwana i jest między nimi wielka wojna na śmierć i życie. Dopóki któryś z gangów nie odpuści a to rzadko się zdarza...
Weszłaś właśnie w wąską i ciemną uliczkę. Zaczęłaś tego żałować bo za tobą od razu usłyszałaś pisk opon. Odwróciłaś się i ujrzałaś wysiadającego z samochodu Styles'a. Szybko zaczęłaś biec jak najdalej od gangu. zauważyłaś, że 4 chłopaków rzuciło się za tobą w pogoń. Oczywiście coś musiało utrudnić ci ucieczkę. Przed tobą wyrosła wysoka siatka która oddzielała uliczkę od wolności.  Nie miałaś wyboru, zaczęłaś się na nią wspinać. Gdy byłaś już w połowie drogi ktoś cię pociągnął i momentalnie znalazłaś się w ramionach Styles'a który cwaniacko zaczął się do ciebie uśmiechać.
- Jak ci mija piątek 13- spytał rozbawiony prowadząc cię do reszty.
- Wręcz zajebiście- powiedziałaś sztucznie się do niego uśmiechając i pokazując swoje zażenowanie.
- Ta mała siksa prawie mi uciekła- powiedział do reszty przechwalając się na lewo i prawo swoją zaczepistą mową.
- Sikse to ty se możesz mieć w dupie a nie teraz. Pojebało człowieka...?!- odgryzłaś się
- Uuuuuu... Jaki Dis!- naśmiewali się z niego inni
- Może stulisz mordę, Szmato!- powiedział troszkę mocniej zawiązując ci taśmę na rękach.
- Może ty stulisz ryj, Chłopczyku?!!- odpowiedziałaś za co dostałaś w twarz.
- Styles, nie przesadzasz? Wyżyjesz się na niej później- odpychał go od ciebie Louis
- Sorry, poniosło mnie... trochę- przyznał
- Trochę?! Idioto rozwaliłeś mi wargę!- dodałaś swoje pięć groszy
- Stul twarz Kurwo!- krzyknął na ciebie- Wsadźcie ją do samochodu. Jedziemy!- uświadomił ich Harry. Wsiadł do auta i odjechaliśmy...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejka Kochani! Oto mój następny imagin pt. "Moje Fatalne Wymiociny" ;p
Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak poprzednie... Zostawicie tutaj po sobie jakiś ślad??? ;D
* Dziękuje za coraz większą liczbę wyświetleń! ;** Jesteście wspaniali!
Następna część powinna pojawić się już niebawem na blogu...^.^
Nie zapominajcie także o naszym Haśle:
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 16 lutego 2014

4. Imagin z Liam'em cz. 3

Obudziłam się w bardzo dziwnym i jasnym pomieszczeniu. Było ono białe. Leżałam na łóżku a do mnie były podłączone jakieś kable. Było ich setki... Byłam w szpitalu. Nagle ktoś wszedł przez drzwi. Był to lekarz który się mną zajmował.
- Jak to dobrze Panno Peazer, że się pani obudziła- mówił sprawdzając sprzęty do których byłam podłączona.- Pani kuzynka i chłopak strasznie się o panią martwią i zamęczają mnie pytaniami na pani temat- wspominał a ja zadawałam sobie pytanie: Od kiedy ja mam chłopaka?!
- Czy mogę się z nimi zobaczyć?- zapytałam ochrypłym i słabym głosem
- Tak, ależ oczywiście- uśmiechnął się lekko do mnie i poszedł w kierunku w którym tu wszedł. Po chwili do sali weszli Oni...
- Tylko proszę króciutko. Pacjentka jest osłabiona i potrzebuje dużo odpoczynku- wytłumaczyła im pielęgniarka.
- Dobrze- przytakneli a ona wyszła z sali. Dan usiadła na krzesełku obok łóżka a Liam stał za nią.
- Jak się czujesz?- spytała z troską
- Może być- odpowiedziałam takim samym głosem jak wcześniej.- Już sobie wszystko przypomniałam. Moją przeszłość. Jestem z domu dziecka, moi rodzice zginęli gdy miałam 13 lat, Dan jesteś moją kuzynką! To ty mnie odwiedzałaś i dbałaś o mnie! Mówiłaś mi o Liam'ie, byłaś z nim szczęśliwa a ja to wszystko zniszczyłam przez moja durną ucieczkę. A tam Matt mnie..- nie dokończyłam ponieważ bałam się ich reakcji. Nic nie mówiąc płakałam. Po chwili poczułam kogoś ręce które mnie przygarniają do siebie. Dan mocno mnie przytuliła i zaczęła uspokajać.
- Cichutko.. Ja wszystko wiem...- zapewniła mnie- przeszłości nie a się cofnąć ale teraz będzie lepiej, zobaczysz... Obiecuje- mówiła nadal do mnie przyklejona
- Zadzwoniłaś już do domu dziecka, tak?- spytałam mając nadzieję, że tego nie zrobiła.
- Tak, zadzwoniłam- odpowiedziała
- A kiedy stąd wychodzę?
- Jutro już powinnaś wyjść- mówiła z uśmiechem
- Mam parę godzin wolności- powiedziałam odczepiając się od niej i bezwładnie opadając na łóżko- Praktycznie po wyjściu ze szpitala powinnam tam pójść?- spytałam chociaż bardzo dobrze znałam odpowiedz
- Praktycznie to tak...
- A realistycznie też...?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam ale ona i tak postanowiła na to odpowiedzieć.
- Realistycznie to... Nie
- Jak? Czemu? Dlaczego? Jakim cudem?- zaczęłam zadawać szybko i mnóstwo beznadziejnych pytań
- Jak? Normalnie Czemu? Bo już tam nie mieszkasz. Jakim cudem? Nie mam pojęcia- odpowiedziała na moje bezsensowne pytania- Będziesz mieszkać u mnie lub u Liam'a- dodała po chwili
- Załatwiłaś już wszystko?- spytałam nadal w szoku
- I to nawet szybciej niż myślisz- odpowiedział na moje pytanie tym razem Liam który od tej pory siedział jak mysz pod miotłą.
- Jesteście znowu razem?- powiedziałam lekko zaskoczona chociaż za bardzo nie szło mi to na rękę... Oczywiście zawsze bym cieszyła się szczęściem kuzynki.
- Nie...- powiedziała cicho Danielle- I w tym właśnie jest problem który może się zakończyć szczęśliwie lub nie... Może kogoś zranić lub nie... Liam... Chciał się ciebie o coś zapytać...?- mówiła chociaż za bardzo nie wiedziała jak to nazwać.
- Yhym...- odpowiedziałam niepewnie czekając na jego reakcje a w mojej głowie robił się coraz większy mętlik który starałam się poukładać ale coś mi nie wychodziło.
- Ja?... Nie ja nic nie chciałem no coś ty!- zaczął się wykręcać. Próbował jakoś wybrnąć z tej sytuacji ale Dan mu nie pozwoliła.
- No dajesz...- powiedziała przez zaciśnięte zęby szturchając go łokciem.
- Yh..- westchnął- Znamy się zaledwie dwa dni. Jesteśmy dla siebie jak nieznajomi ale ja... Nie wiem jak to się mogło stać ale ja nie traktuje cię jak nieznajomą, koleżanką czy przyjaciółkę. Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem wiedziałem, że to ty masz nią być... Byłaś taka... taka- nie mógł odpowiednio dobrać słów
- Nasz Kochany Liasiek pyta się czy zostaniesz jego dziewczyną- wyręczyła go Dan
- No wiesz Liam. Tak jak powiedziałeś znamy się zaledwie dwa dni...- mówiłam zmieszana- Jest między nami 3 lata różnicy... Ty jesteś pełnoletni ja nie... Nie znam cię za bardzo... Potrąciłeś mnie samochodem... Byłeś z moją kuzynką... I moim zdaniem te powody które wymieniłam są za tym. że nie powinniśmy być razem...- widziałam, że jego twarz posmutniała więc ja się uśmiechnęłam i ciągnęłam dalej swoją wypowiedz-... Nie stoją nam na przeszkodzie do szczęścia- odpowiedziałam promiennie się uśmiechając
- Zawsze chciałem to zrobić- wyznał podchodząc do mnie. Usiadł na łóżku a ja się podniosłam. Przysunął się do mnie bliżej i wbił w moje usta...

* Kilaka miesięcy później*

Zaszłam w ciążę po tym co zrobił mi Matt, jednak Liam mnie nie zostawił i obiecał, że będzie pomagał mi w wychowywaniu tego dziecka oraz będzie traktował je jak własne. Mieszkam razem z nim w jego domu. Danielle która często do nas wpada sama tak zaproponowała. Nasze relacje są takie same jak wcześniej. Dan dogaduje się także z Li który został jej przyjacielem. Nie zamieszkała razem z nami ponieważ nie chciała stawać nam na drodze do szczęścia i nam przeszkadzać w naszym życiu.. Nie rozumiem kobiety ale Ok... ;D
Liam 2 miesiące temu mi się oświadczył w moje urodziny... Teraz razem planujemy ślub...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu to dodałam! ;) Przepraszam Kochani, że tak późno ale wcześniej nie miałam czasu... ;c
Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak wcześniej 2 część pod którą dostałam koma... ;3
Bardzo za niego DZIĘKUJĘ! ;** Kochani komy naprawdę motywują do pisania więc... ;>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!