czwartek, 16 stycznia 2014

3. Imagin z Liam'em cz. 2

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Otworzyłam oczy i ujrzałam czyjś pokój. Był schludny i czysty. Odkryłam kołdrę i zobaczyłam, że jestem tylko w samej bieliźnie. Moje ciuchy były bardzo elegancko poskładane na krzesełku obok łózka. Szybko wstałam i założyłam je na siebie. Powoli i cichutko wyszłam z pokoju. Miałam właśnie schodzić po schodach ale moją uwagę przykuły lekko uchylone drzwi od pokoju na końcu korytarza. Teraz to w ich stronę zmierzałam. Otworzyłam szerzej drzwi sprawdzając czy nikogo nie ma. Weszłam do środka i od razu spojrzałam na ściany. Były oklejone mnóstwem zdjęć. Podeszłam do nich uważnie każdemu się przyglądając. Zatrzymałam się dopiero naprzeciw jednego z nich. Była na nim bardzo ładna dziewczyna o długich kręconych włosach.



- To Danielle- usłyszałam głos za sobą. Już wiedziałam, że od dłuższego czasu Liam mnie obserwował- Moja była dziewczyna.
- Czemu była?- zapytała z czystej ciekawości
- Tak jakoś wyszła... Chodź przebierzesz się w czyste ciuchy- powiedział zmieniając temat a ja postanowiłam tego dalej nie ciągnąć.
- Ale nie trzeba! Zostanę w tych- mówiłaś spoglądając na dziurawe i poplamione jeansy.
- Nie marudź tylko chodź. Są w szafie w pokoju w którym spałaś. Wybierz sobie jakie tylko chcesz a ja w tym czasie dokończę śniadanie- uśmiechnął się wychodząc.
- Cyba nie mam wyboru- stwierdziłam po chwili...
Schodziłam właśnie po schodach już czysta i przebrana. Usiadłam do stołu a przede mną od razu pojawił się talerz z mnóstwem naleśników z dżemem truskawkowym.
- Dziękuję za śniadanie i za ciuchy. Możesz uważać, że jestem trochę walnięta lub udaję ale przypomniałam sobie moją kuzynkę z którą wymieniałam się ciuchami. Tylko nie wiem dlaczego? I po co?
- A pamiętasz jak wygląda twoja kuzynka?- spytał z poważną miną.
- Jest troszeczkę podobna z twarzy do twojej byłej dziewczyny Danielle. Ma długie proste włosy i zawsze widziałam ją ze spiętymi włosami. Jest gdzieś tak chyba po dwudziestce  Więcej nic nie wiem.- odparłaś ze smutkiem
- Okay... To już wiemy, że szukamy twojej kuzynki.
-Ale ja nawet nie wiem czy ona mieszka w Londynie!
- Trudno... Ale poszukać nam nie zaszkodzi- powiedział a po jego słowach momentalnie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Liam proszę pomóż mi!-  usłyszałam czyjś kobiecy zdesperowany głos
- Danielle ale o co chodzi?- odezwał się chłopak
-  Moja kuzynka uciekła z domu dziecka trzy dni temu z jakimiś dziewczynami i chłopakami. Nie wiem gdzie jest! Proszę pomóż mi jej szukać!- mówiła prawie płacząc
- Dobrze już dobrze pomogę ci. Poczekaj tu- powiedział podchodząc do mnie- [T.I] muszę pomóc Dan...- nie dałam mu dokończyć
- Szybko, biegnij!
- Nie gniewaj się na mnie. Wrócę za godzinę. Nie wychodź z domu- Odpowiedział Li wychodząc. Dokończyłam jeść śniadanie. Wstałam od stołu i poszłam się przebrać w swoje dawne ciuchy. Wzięłam kartkę i przyczepiłam ją magnesem na lodówce. Był na niej napisany króciutki liścik:

Drogi Liam'ie!

Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Jestem ci za to bardzo wdzięczna. Niestety muszę odejść i poszukać swojej kuzynki. Chciałabym zacząć normalnie żyć! A wiem, że to jest nie możliwe gdy będę z tym zwlekała. Rozumiem, że masz swoje sprawy i swoje życie do którego ja wprosiłam się z butami. Nie jestem na ciebie zła ponieważ to ja tamtej nocy wpadłam ci pod samochód... Ciuchy które pozwoliłeś mi wziąć są już na swoim poprzednim miejscu. Niestety ni mogę ich przyjąć. Było by to dla mnie za wiele. Nigdy cię nie zapomnę! Zegnaj!
[T.I]                

Po tym liście wyszłam z domu.
Było już po 22 a ja nadal szwędałam się po Londynie. Byłam bardzo zmęczona więc usiadłam na pobliskiej ławce w parku na której zapewne spędzę dzisiejszą noc. Przyciągnęłam kolana do swojego torsu i cała dygocząc z zimna próbowałam zasnąć. Niestety nie udawało mi się to. Zaczęłam rozglądać się po ulicy. Nikogo praktycznie nie było. Tylko nieliczni chłopcy w moim wieku przechodzili obok mnie szepcząc sobie coś pod nosem. Bardzo dobrze wiedziałam, że tu jest niebezpiecznie ale nie miałam innego wyjścia. Założyłam na głowę kaptur i przymrużonymi oczami patrzyłam się na okolice. Zaczął padać deszcz jak na moją nie korzyść. Zauważyłam biegającą dziewczynę. Każdego kogo napotkała musiała zaczepić. W końcu podbiegła do mnie.
- Przepraszam bardzo- zwróciła się do mnie- Nie wiedziałaś może dziewczyny, 17 lat, długie brązowe włosy. Wysoka z podziurawionymi ubraniami. Dzisiaj uciekła z domu i od samego rana jej szukamy- mówiła opisując mi ją. Rozpoznałam w tej dziewczynie Danielle- Ja i mój przyjaciel Liam. Bardzo mu na niej zależy- ciągnęła dalej.
- Liam?- zdziwiłam się mówiąc do głośno nim zdążyłam ugryść się w język. Chyba rozpoznała mnie po głosie.
- Jezu jak dobrze, że jesteś! Liam cały czas cię szuka! Czemu uciekłaś? Jemu bardzo na tobie zależy- mówiła szybko- Zimno ci? No nie dziwię się.- spojrzała na pogodę- O patrz Li już biegnie! Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...- dodała mi otuchy. Pocieszyła mnie przytulając a mnie całe życie przeleciało przed oczami gdy odwzajemniłam uścisk. W tej chwili przypomniałam sobie wszystko. Gdy trwaliśmy tak w uścisku nagle zemdlałam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey Słoneczka! ;) Następna część już jest! Sorry, że z takim opóźnieniem ale nie miałam kiedy jej dodać ;\
Mam nadzieję, że wam się podoba i z niecierpliwością będziecie czekali na 3 część ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ^.^

czwartek, 9 stycznia 2014

2. Imagin z Liam'em! Cz. 1

Znajdowałam się właśnie w bardzo dziwnym pomieszczeniu. Tak ciemnym, że prawie nic nie było widać, jedynie przez okno na przeciwko mnie wpadało jakieś światło. W tamtym momencie nic nie pamiętałam. Nie wiedziałam nawet jak mam na imię, nazwisko, ile mam lat a najważniejsze było to, że nie wiedziałam jak tu się znalazłam, co tu robię? Czy powinnam tutaj być? Ale miałam dziwne przeczucie, że zaraz coś stanie się złego, że ktoś może mi tu zrobić jakąś krzywdę. Postanowiłam  stąd uciec. W pośpiechu zaczęłam wstawać gdy usłyszałam głośny śmiech i zbliżające się do mnie kroki. Niestety moją ucieczkę spowolniła noga z której chyba wydobywała się krew. Ale tego nie byłam do końca pewna, na pewno w miejscu mojego uda była jakaś ciecz ponieważ miałam mokre spodnie w tym miejscu. Gdy usłyszałam, że ktoś szarpie się z drzwiami, przerażona spojrzałam na okno. Wiedziałam, że jest to moje jedyne wyjście na wolność. Jak najszybciej mogłam wyskoczyłam przez nie i znalazłam się na trawie. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że jednak nie było tu tak wysoko jak zdawało mi się na początku ale mniejsza z tym. Teraz marzyłam tylko o tym aby znaleźć się jak najdalej tego domu. Szybko się podniosłam i zaczęłam biec ile tylko sił miałam w nogach. Biegłam a za sobą słyszałam krzyki i wyzwiska kierowane pod moim adresem. Wybiegłam na jezdnie gdzie jechał samochód. Myślałam, że to już koniec, pomyślałam, że albo zabije mnie ten samochód albo człowiek który mnie więził. Maska samochodu z dość dużą siłą uderzyła mnie w bok mojego ciała co spowodowało, że natychmiast upadłam na jezdnie. Niestety ta siła nie wystarczyła by mnie zabić tylko trochę uszkodzić. Teraz nie tylko bolała mnie cała noga ale także całe ciało. Usłyszałam, że ktoś wychodzi z auta i idzie w moją stronę. Był to dość wysoki brunet o brązowych oczach. Był krótko ścięty i ubrany w jeansy, długą białą bluzkę i jeansowy bezrękawnik.


Kompletnie nie wiedziałam kim on jest i co tu robi ale wiedziałam, że postać która mnie goni jest coraz bliżej. Szybko wstałam odpychając przerażonego tak jak ja bruneta. Zaczęłam krzyczeć i biec coraz wolniej ponieważ zaczęło mi się kręcić w głowie a wszystkie dźwięki zostały stłumione. Wiedziałam, że zaraz zemdleje. Niestety przed upadkiem ktoś mnie złapał. Złapał mnie za nadgarstek i mocno przyciągną do siebie. Teraz stałam do tej osoby twarzą.. Wtedy wszystko wróciło do normy i poczułam narastającą we mnie wściekłość i złość. Tym razem moim oczom ukazał się chłopak o czarnych włosach. Zdałam sobie sprawę z tego, że to jest właśnie człowiek który mnie więził i gonił, aż do teraz. Zaczęłam się wyrywać ale był za silny.
- No i co teraz powiesz, szmato?- zwrócił się do mnie z łobuzerskim uśmieszkiem- Myślałaś, że mi uciekniesz? Przecież tak dobrze się bawiliśmy- ciągnął dalej swoją wypowiedź a ja nie rozumiałam o co mu chodzi? Jakie ma zamiary wobec mnie? Popatrzyłam się mu prosto w oczy. Ujrzałam w nich radość, rozbawienie ale także złość i nienawiść. Lecz w moich oczach było dostrzec strach, przerażenie i minimalną nutę złości. Gdy ja coraz bardziej się bałam on coraz bardziej się uśmiechał. Wyglądało to tak jakby żywił się moim strachem. W końcu chłopak wykonał jakiś ruch. Niestety bolesny dla mnie. Uderzył mnie w twarz otwartą ręką.
- Co nasza [T.I] straciła pewność siebie? Zanim zemdlałaś byłaś ostra jak żyletka a teraz jesteś potulna jak baranek. Pasuje mi to, szybciej skończymy naszą erotyczną przygodę- cwaniacko się uśmiechnął.
- Chyba po moim trupie- syknęłam do chłopaka i naplułam mu w twarz.
- Kurwo i tak mi nie uciekniesz- Podhaczył mi nogi. Przez to spadłam jak rura prosto na ziemię.
- No to zaczynamy...- mówił-... Muszę cię zniszczyć i upokorzyć, żebyś czuła przez całe swoje życie strach- powiedział klękając do mnie i szarpiąc się z moimi spodniami.
- Ratunku! Pomocy!- Krzyczałam na całe gardło, aż zobaczyłam chłopaka który mnie potrącił. Biegł w moją stronę. Nie wiedziałam czy przybiegł z powodu mojego wołania czy może szuka zabawy na jedną noc. A może tak jak ten Debil chce mnie upokorzyć w środku lasu... Nie miałam już na nic siły więc przestałam się szarpać i krzyczeć. Przymrużyłam oczy a z nich zaczęły wydobywać się pojedyncze krople łez.
- Puść ją!- usłyszałam anielski głos
- Niby czemu? Co mi zrobisz?
- To- powiedział brunet i uderzył go w twarz z pięści. Podszedł do mnie i pomógł mi wstać. Gdy już chciałam odejść mój napastnik uderzył brązookiego w twarz i podhaczył go. A mnie chwycił za włosy i uderzył w brzuch. W końcu wyciągną nożyk i chciał mi podciąć gardło ale ja w ostatniej chwili zasłoniłam się dłonią i tam teraz był on wbity. Mój wybawiciel odepchnął ode mnie sprawcę mojego bólu i zaczął się z nim bić, szarpać, zadawać mu ciosy. W końcu czarno włosy upadł na ziemię a ja w tym samym czasie wyjęłam podręczny nożyk z dłoni. Wstałam i miałam już iść ale poczułam, że kręci mi się w głowie i zaraz upadnę. Na szczęście przed upadkiem ochronił mnie brunet łapiąc mnie. Za bardzo mu jeszcze nie ufałam ponieważ nic o nim nie wiedziałam po prostu się bałam. Chłopak który mnie uratował cały czas czuwał nad moim bezpieczeństwem. Pilnował aby już nic więcej mi się nie stało ale to może był tylko pretekst. Może tylko ukrywał swoją prawdziwą twarz? Może chciał tylko uśpić moją czujność? Może jest takim samym dupkiem jak jego poprzednik? Nie znałam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Moje przemyślenia przerwała mi osoba o której wypowiadałam się powyżej.

- Dobrze się czujesz? Czos cię boli?- zapytał z troską lecz ja to przemilczałam. Nie chciałam odpowiadać na głupie pytania. Gdy brunet zauważył, że nie mam ochoty z nim rozmawiać na moment przestał nawiązywać ze mną kontakt ale gdy dotarliśmy do jego czarnego BMW znów zaczął.
- Nazywam się Liam a ty?- spytał z grzecznością i cierpliwie czekał na twoją odpowiedz.
-... Chyba... [T.I] Tak na mnie wołam ten... Człowiek- powiedziałam niepewnie i cicho.
Miło mi cię poznać [T.I] tylko szkoda, że w takich okolicznościach się spotkaliśmy.- posmutniał- Jak to się stało, że się tutaj znalazłaś? W lesie trochę daleko od Londynu? Mieszkasz w Londynie? Z chęcią cię podwiozę pod twój dom- zadał mi bardzo dużo pytań co stało się podejrzane.
- Nie!- krzyknęłam odsuwając się od niego.
- [T.I] spokojnie nic ci nie zrobię.Nie jestem taki jak tamten gość. Nie chcę cię skrzywdzić, zaufaj mi...- powiedział łagodnie nie podnosząc głosu przy tym przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość ale ja się nie odsunęłam. Przy nim czułam się bezpiecznie. Przeczucie podpowiadało mi, że jednak mogą mu zaufać.
- [T.I]?- spytał cicho Liam
- Nie wiem czy mieszkam w Londynie. Nie wiem jak tu się znalazłam. Nie wiem gdzie mieszkam, z kim, ile mam lat. Wiem tylko to, że mam na imię [T.I] i to, że ten koleś mnie nienawidził. Nic więcej nie wiem- powiedziałam podwyższonym tonem. Po czym na moich policzkach ukazały się łzy które powoli spływały z mojej twarzy.
- Proszę cię nie płacz. Nie mogę patrzeć na twój smutek, na twoją rozpacz...- nie wykonał, żadnego gestu wobec mnie bo wiedział, że i tak bym go odepchnęła- Obiecuję ci, że wszystko się ułoży. Pomogę ci tylko [T.I] musisz mi zaufać- Powiedział patrząc się w moje oczy. Spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Były pełne współczucia, zrozumienia i wiele podobnych cech. Po dłuższym namyśle pokiwałam niepewnie głową na "tak". Miałam wiele obaw ale jak to się mówi: Raz się żyje, czasem trzeba zaryzykować bo ta droga mogła być dla mnie tą dobrą, tą najlepszą.
- To może teraz pójdziemy do mojego domu, prześpimy się i jutro zastanowimy co dalej?- spytał- Oczywiście jak nie chcesz to nie musisz, to tylko był mój pomysł. Może ty masz lepszy?- dopowiedział po chwili.
- Nie mam żadnego sensownego pomysłu, jestem zmęczona i wszystko mnie boli. Zgadzam się na wszystko byleby skończył się ten koszmar.- powiedziałam głośno i wyraźnie.
- No to w takim razie zapraszam- powiedział z uśmiechem otwierając przede mną drzwi od swojego samochodu. Powoli do niego wsiadłam i tak zaczęła się długa, w krępującej ciszy podróż do domu nowo poznanego mi chłopaka...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani oto mój kolejny imagin! Mam nadzieję,że wam się spodoba i z niecierpliwością będziecie czekali na następną część! ;D Która powinna się już niedługo pojawić na blogu ale było by mi strasznie miło gdybyście zostawili jakiś ślad tutaj po sobie... np. Komentarz? ^.^

poniedziałek, 6 stycznia 2014

1. Imagin z Niall'em!

Jak zwykle o tej porze siedziałaś na ławce koło fontanny w parku i przypatrywałam się chłopakowi w blond włosach. Chłopak codziennie tak jak ty przychodził do parku i siadał na fontannie. Tam mile spędzał czas grając na swojej gitarze a czasami dołączał do tego swój wokal.




 Ty jednak siadałaś tu od dziecka na pamiętnej ławce i szkicowałaś wszysko co ci wpadło w oko... Wiedziałaś, że nieznajomy nie dawno się tu wprowadził. Postanowiłaś go naszkicować tak aby mieć pamiątkę i móc go oglądać codziennie. Siedziałaś już w parku 3 godziny a do przystojnego chłopaka podbiegła jakaś dziewczyna. Na przywitanie pocałowała go w policzek i usiadła koło niego na fontannie, Po twojej głowie zaczęły chodzić dziwne myśli. Myślałaś, że ta dwójka jest tylko dobrymi przyjaciółmi- przynajmniej to próbowałaś sobie wmówić. W końcu zwątpiłaś to gdy chłopak wyciągnął z kieszeni przepiękny łańcuszek z serduszkiem na którym było coś napisane ale nie mogłaś dostrzec co. Wręczył go dziewczynie a ona bardzo się ucieszyła. Nie mogłaś na to dłużej patrzeć. Do twoich oczu napłynęły łzy i ledwo co powstrzymywałaś płacz. Zabrałaś swoje rzeczy i miałaś już iść ale coś cię hamowało. Popatrzyłaś się ostatni raz na blondyna. W tym momencie wasze spojrzenia się spotkały. Nie wytrzymałaś i po twoim policzku spłynęła słona łza. Szybko ją wytarłaś i zabrałaś jeszcze płaszcz z ławki. Poszłaś. Szłaś przed siebie i płakałaś chociaż do końca nie wiedziałaś dlaczego. Może dlatego, że bardzo dużym uczuciem darzyłaś nieznajomego? Nareszcie nadszedł upragniony moment- dotarłaś do swojego domu. Ściągnęłaś buty i pobiegłaś na górę do pokoju. Zamknęłaś drzwi na klucz i zsunęłaś się po nich. Głowę schowałaś w kolanach i znowu zaczęłaś płakać. Po jakiejś godzinie uspokoiłaś się i postanowiłaś się przebrać. Wstałaś i poszłaś do łazienki którą miałaś połączoną z pokojem. Ściągnęłaś ciuchy i weszłaś pod prysznic. Po twoim ciele zaczęły spływać ciepłe krople wody. Uspokoiłaś się już całkowicie w twojej głowie wciąż miałaś przystojnego chłopaka. Wyszłaś z kabiny i nałożyłaś na siebie krótką piżamę. Nie minęła minuta a ty już znajdowałaś się w łóżku pod kołdrą. Sięgnęłaś ręką po swoją torebkę. Zaczęłaś w niej szperać aby znaleźć swój telefon i wtedy zorientowałaś się, że nie masz swojego szkicownika. Z jednej strony było ci smutno bo go lubiłaś i zawsze miałaś go przy sobie ale z drugiej strony byłaś szczęśliwa bo tam właśnie znajdował się portret blond chłopaka. Chwyciłaś telefon i wsadziłaś sobie do dwie słuchawki do uszu. Po chwili słyszałaś już tylko muzykę swojej ulubionej wokalistki: Avril Lavigne. Nawet nie wiesz kiedy brama do krainy snów się przed tobą otworzyła... 


* 7 dni później *


Nigdzie nie wychodziłaś tylko ciągle siedziałaś w swoim pokoju. Nudząc się rozmyślasz nad swoim życiem. W końcu zerwałaś się na odwagę i postanowiłaś pójść do tamtego parku. Założyłaś buty, płaszcz, wzięłaś torebkę w której znajdował się twój nowy szkicownik i wyszłaś. W drodze miałaś obawy czy jednak na pewno tam iść ale potrzebowałaś tego. Czułaś, że musisz. Gdy już tam dotarłaś usiadłaś na tej samej ławce i zaczęłaś rozglądać się po parku w ramach poszukiwania wzrokiem tajemniczego blondyna ale nigdzie go nie było. Toczyłaś w swojej głowie bitwę, bitwę myśli. Nie wiedziałaś czy przyjdzie a może znudziło mu się już chodzenie do parku?- Sama nie wiedziałaś... W parku przesiedziałaś już 7 godzin a go jeszcze nie było. Posmutniałaś ponieważ miałaś ochotę aby już iść do domu. Robiło się coraz zimniej. Zauważyłaś jakąś młodą kobietę z wózkiem. Podeszłaś do niej i zaczęłaś rozmowę.

- Przepraszam, nie widziała pani takiego chłopaka o blond włosach który zawsze siedział na fontannie i grał na gitarze?- spytałaś z niecierpliwością czekając na odpowiedz
- Niestety ale nie, już od paru dni tutaj nie przychodzi. Przynajmniej ja go tutaj nie widuję- uświadomiła cię kobieta.
- Dobrze, dziękuję i przepraszam, że przeszkodziłam- Jako swoją odpowiedz, kobieta uśmiechnęła się do ciebie a ty poszłaś z powrotem na swoje "stanowisko pracy". Usiadłaś po turecku zarzucając płaszcz na ramiona. Siedziałaś tam jeszcze 30 minut ale dłużej nie dałaś rady. Zebrałaś wszystkie rzeczy i ruszyłaś w stronę domu. Byłaś już blisko wyjścia z parku ale musiałaś się wrócić ponieważ zorientowałaś się, że nie masz przy sobie telefonu. Odwróciłaś się i ujżałaś blondyna który siedział na pamiętnej ławce ze spuszczoną głową. Na twojej twarzy pojawił się uśmiech. Szybkim krokiem podeszłaś do niego.

- Przepraszam, nie widziałeś tutaj takiego czarnego telefonu- spytałaś. Chłopak momentalnie podniósł głowę i od razu można było dostrzec na jego buzi piękny uśmiech.
- Tak- odpowiedział podając ci go- Może... Zostaniesz na chwilkę? - zapytał niepewnie
- Z chęcią- powiedziałaś siadając na ławce- Myślałam, że już nie przyjdziesz- wyznałaś
- Ja tak samo myślałem o tobie. Codziennie przychodziłem tu do parku aby cię zobaczyć- lekko się zarumienił na co ty odpowiedziałaś tym samym- ... I aby oddać ci to- powiedział podając ci twój stary szkicownik.
- Dziękuję, myślałam, że już go nie znajdę
- Świetnie rysujesz a najbardziej podoba mi się ten szkic- mówił przeszukując kartki szkicownika. W końcu się zatrzymał. Spojrzałaś i zobaczyłaś niedokończony portret chłopaka. Portret chłopaka swoich marzeń.
- Ale jest niedokończony- uświadomiłaś
- To możemy go dokończyć- powiedział chłopak i zajął swoje miejsce na fontannie. Robił to co zawsze tylko tym razem zaczął strzelać dziwne miny i robić pozy śmiejąc się przy tym. U ciebie też nie obyło się bez śmiechu. Zaczęłaś szkicować skupiając się na swojej pracy. Każdą najdrobniejszą linię poprawiałaś. Wszystkie najdrobniejsze szczegóły były ujęte na tym obrazku.
- Skończyłam- zawołałaś chłopaka gdy twój malunek był gotowy.
- Przepiękny- odpowiedział gdy go ujżał. Wyrwałaś portret i na odwrocie napisałaś: "Dla...
- Niall'a- uśmiechnął się do ciebie ciepło a ty dokończyłaś dedykacje.
- Dla Niall'a od [T.I] - powiedziałaś wręczając Niall'owi kartkę z jego podobizną.
- Ja też coś dla ciebie mam tylko musisz mi odpowiedzieć na jedno pytanie... Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? 
- Tak wierzę- odpowiedziałaś a on po twoich słowach założył ci na szyję srebrny naszyjnik w kształcie serduszka na którym było napisane: Kocham cię! <3
- Ja ciebie też- odpowiedziałaś a po tych słowach wasze usta złączyły się w długim i romantycznym oraz bardzo namiętnym pocałunku...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Oto mój pierwszy imagin! Mam nadzieję, że wam się spodobał i będzie chociaż jeden komentarz pod nim ;D 
Następny imagin powinien pojawić się już za kilka dni. Czekajcie cierpliwie a na pewno się nie rozczarujecie ;)

piątek, 3 stycznia 2014

Powitanie!

Hejka wszystkim! Oficjalnie otwieram mój blog o Imaginach o One Direction. 
Mam nadzieję, że to co niedługo napiszę wam się spodoba. :)
PS. Moje Imaginy będę dodawać co kilka dni z powodu szkoły i innych obowiązków.