Znajdowałam się właśnie w bardzo dziwnym pomieszczeniu. Tak ciemnym, że prawie nic nie było widać, jedynie przez okno na przeciwko mnie wpadało jakieś światło. W tamtym momencie nic nie pamiętałam. Nie wiedziałam nawet jak mam na imię, nazwisko, ile mam lat a najważniejsze było to, że nie wiedziałam jak tu się znalazłam, co tu robię? Czy powinnam tutaj być? Ale miałam dziwne przeczucie, że zaraz coś stanie się złego, że ktoś może mi tu zrobić jakąś krzywdę. Postanowiłam stąd uciec. W pośpiechu zaczęłam wstawać gdy usłyszałam głośny śmiech i zbliżające się do mnie kroki. Niestety moją ucieczkę spowolniła noga z której chyba wydobywała się krew. Ale tego nie byłam do końca pewna, na pewno w miejscu mojego uda była jakaś ciecz ponieważ miałam mokre spodnie w tym miejscu. Gdy usłyszałam, że ktoś szarpie się z drzwiami, przerażona spojrzałam na okno. Wiedziałam, że jest to moje jedyne wyjście na wolność. Jak najszybciej mogłam wyskoczyłam przez nie i znalazłam się na trawie. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że jednak nie było tu tak wysoko jak zdawało mi się na początku ale mniejsza z tym. Teraz marzyłam tylko o tym aby znaleźć się jak najdalej tego domu. Szybko się podniosłam i zaczęłam biec ile tylko sił miałam w nogach. Biegłam a za sobą słyszałam krzyki i wyzwiska kierowane pod moim adresem. Wybiegłam na jezdnie gdzie jechał samochód. Myślałam, że to już koniec, pomyślałam, że albo zabije mnie ten samochód albo człowiek który mnie więził. Maska samochodu z dość dużą siłą uderzyła mnie w bok mojego ciała co spowodowało, że natychmiast upadłam na jezdnie. Niestety ta siła nie wystarczyła by mnie zabić tylko trochę uszkodzić. Teraz nie tylko bolała mnie cała noga ale także całe ciało. Usłyszałam, że ktoś wychodzi z auta i idzie w moją stronę. Był to dość wysoki brunet o brązowych oczach. Był krótko ścięty i ubrany w jeansy, długą białą bluzkę i jeansowy bezrękawnik.
Kompletnie nie wiedziałam kim on jest i co tu robi ale wiedziałam, że postać która mnie goni jest coraz bliżej. Szybko wstałam odpychając przerażonego tak jak ja bruneta. Zaczęłam krzyczeć i biec coraz wolniej ponieważ zaczęło mi się kręcić w głowie a wszystkie dźwięki zostały stłumione. Wiedziałam, że zaraz zemdleje. Niestety przed upadkiem ktoś mnie złapał. Złapał mnie za nadgarstek i mocno przyciągną do siebie. Teraz stałam do tej osoby twarzą.. Wtedy wszystko wróciło do normy i poczułam narastającą we mnie wściekłość i złość. Tym razem moim oczom ukazał się chłopak o czarnych włosach. Zdałam sobie sprawę z tego, że to jest właśnie człowiek który mnie więził i gonił, aż do teraz. Zaczęłam się wyrywać ale był za silny.
- No i co teraz powiesz, szmato?- zwrócił się do mnie z łobuzerskim uśmieszkiem- Myślałaś, że mi uciekniesz? Przecież tak dobrze się bawiliśmy- ciągnął dalej swoją wypowiedź a ja nie rozumiałam o co mu chodzi? Jakie ma zamiary wobec mnie? Popatrzyłam się mu prosto w oczy. Ujrzałam w nich radość, rozbawienie ale także złość i nienawiść. Lecz w moich oczach było dostrzec strach, przerażenie i minimalną nutę złości. Gdy ja coraz bardziej się bałam on coraz bardziej się uśmiechał. Wyglądało to tak jakby żywił się moim strachem. W końcu chłopak wykonał jakiś ruch. Niestety bolesny dla mnie. Uderzył mnie w twarz otwartą ręką.
- Co nasza [T.I] straciła pewność siebie? Zanim zemdlałaś byłaś ostra jak żyletka a teraz jesteś potulna jak baranek. Pasuje mi to, szybciej skończymy naszą erotyczną przygodę- cwaniacko się uśmiechnął.
- Chyba po moim trupie- syknęłam do chłopaka i naplułam mu w twarz.
- Kurwo i tak mi nie uciekniesz- Podhaczył mi nogi. Przez to spadłam jak rura prosto na ziemię.
- No to zaczynamy...- mówił-... Muszę cię zniszczyć i upokorzyć, żebyś czuła przez całe swoje życie strach- powiedział klękając do mnie i szarpiąc się z moimi spodniami.
- Ratunku! Pomocy!- Krzyczałam na całe gardło, aż zobaczyłam chłopaka który mnie potrącił. Biegł w moją stronę. Nie wiedziałam czy przybiegł z powodu mojego wołania czy może szuka zabawy na jedną noc. A może tak jak ten Debil chce mnie upokorzyć w środku lasu... Nie miałam już na nic siły więc przestałam się szarpać i krzyczeć. Przymrużyłam oczy a z nich zaczęły wydobywać się pojedyncze krople łez.
- Puść ją!- usłyszałam anielski głos
- Niby czemu? Co mi zrobisz?
- To- powiedział brunet i uderzył go w twarz z pięści. Podszedł do mnie i pomógł mi wstać. Gdy już chciałam odejść mój napastnik uderzył brązookiego w twarz i podhaczył go. A mnie chwycił za włosy i uderzył w brzuch. W końcu wyciągną nożyk i chciał mi podciąć gardło ale ja w ostatniej chwili zasłoniłam się dłonią i tam teraz był on wbity. Mój wybawiciel odepchnął ode mnie sprawcę mojego bólu i zaczął się z nim bić, szarpać, zadawać mu ciosy. W końcu czarno włosy upadł na ziemię a ja w tym samym czasie wyjęłam podręczny nożyk z dłoni. Wstałam i miałam już iść ale poczułam, że kręci mi się w głowie i zaraz upadnę. Na szczęście przed upadkiem ochronił mnie brunet łapiąc mnie. Za bardzo mu jeszcze nie ufałam ponieważ nic o nim nie wiedziałam po prostu się bałam. Chłopak który mnie uratował cały czas czuwał nad moim bezpieczeństwem. Pilnował aby już nic więcej mi się nie stało ale to może był tylko pretekst. Może tylko ukrywał swoją prawdziwą twarz? Może chciał tylko uśpić moją czujność? Może jest takim samym dupkiem jak jego poprzednik? Nie znałam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Moje przemyślenia przerwała mi osoba o której wypowiadałam się powyżej.
- Dobrze się czujesz? Czos cię boli?- zapytał z troską lecz ja to przemilczałam. Nie chciałam odpowiadać na głupie pytania. Gdy brunet zauważył, że nie mam ochoty z nim rozmawiać na moment przestał nawiązywać ze mną kontakt ale gdy dotarliśmy do jego czarnego BMW znów zaczął.
- Nazywam się Liam a ty?- spytał z grzecznością i cierpliwie czekał na twoją odpowiedz.
-... Chyba... [T.I] Tak na mnie wołam ten... Człowiek- powiedziałam niepewnie i cicho.
Miło mi cię poznać [T.I] tylko szkoda, że w takich okolicznościach się spotkaliśmy.- posmutniał- Jak to się stało, że się tutaj znalazłaś? W lesie trochę daleko od Londynu? Mieszkasz w Londynie? Z chęcią cię podwiozę pod twój dom- zadał mi bardzo dużo pytań co stało się podejrzane.
- Nie!- krzyknęłam odsuwając się od niego.
- [T.I] spokojnie nic ci nie zrobię.Nie jestem taki jak tamten gość. Nie chcę cię skrzywdzić, zaufaj mi...- powiedział łagodnie nie podnosząc głosu przy tym przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość ale ja się nie odsunęłam. Przy nim czułam się bezpiecznie. Przeczucie podpowiadało mi, że jednak mogą mu zaufać.
- [T.I]?- spytał cicho Liam
- Nie wiem czy mieszkam w Londynie. Nie wiem jak tu się znalazłam. Nie wiem gdzie mieszkam, z kim, ile mam lat. Wiem tylko to, że mam na imię [T.I] i to, że ten koleś mnie nienawidził. Nic więcej nie wiem- powiedziałam podwyższonym tonem. Po czym na moich policzkach ukazały się łzy które powoli spływały z mojej twarzy.
- Proszę cię nie płacz. Nie mogę patrzeć na twój smutek, na twoją rozpacz...- nie wykonał, żadnego gestu wobec mnie bo wiedział, że i tak bym go odepchnęła- Obiecuję ci, że wszystko się ułoży. Pomogę ci tylko [T.I] musisz mi zaufać- Powiedział patrząc się w moje oczy. Spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Były pełne współczucia, zrozumienia i wiele podobnych cech. Po dłuższym namyśle pokiwałam niepewnie głową na "tak". Miałam wiele obaw ale jak to się mówi: Raz się żyje, czasem trzeba zaryzykować bo ta droga mogła być dla mnie tą dobrą, tą najlepszą.
- To może teraz pójdziemy do mojego domu, prześpimy się i jutro zastanowimy co dalej?- spytał- Oczywiście jak nie chcesz to nie musisz, to tylko był mój pomysł. Może ty masz lepszy?- dopowiedział po chwili.
- Nie mam żadnego sensownego pomysłu, jestem zmęczona i wszystko mnie boli. Zgadzam się na wszystko byleby skończył się ten koszmar.- powiedziałam głośno i wyraźnie.
- No to w takim razie zapraszam- powiedział z uśmiechem otwierając przede mną drzwi od swojego samochodu. Powoli do niego wsiadłam i tak zaczęła się długa, w krępującej ciszy podróż do domu nowo poznanego mi chłopaka...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani oto mój kolejny imagin! Mam nadzieję,że wam się spodoba i z niecierpliwością będziecie czekali na następną część! ;D Która powinna się już niedługo pojawić na blogu ale było by mi strasznie miło gdybyście zostawili jakiś ślad tutaj po sobie... np. Komentarz? ^.^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz