niedziela, 16 lutego 2014

4. Imagin z Liam'em cz. 3

Obudziłam się w bardzo dziwnym i jasnym pomieszczeniu. Było ono białe. Leżałam na łóżku a do mnie były podłączone jakieś kable. Było ich setki... Byłam w szpitalu. Nagle ktoś wszedł przez drzwi. Był to lekarz który się mną zajmował.
- Jak to dobrze Panno Peazer, że się pani obudziła- mówił sprawdzając sprzęty do których byłam podłączona.- Pani kuzynka i chłopak strasznie się o panią martwią i zamęczają mnie pytaniami na pani temat- wspominał a ja zadawałam sobie pytanie: Od kiedy ja mam chłopaka?!
- Czy mogę się z nimi zobaczyć?- zapytałam ochrypłym i słabym głosem
- Tak, ależ oczywiście- uśmiechnął się lekko do mnie i poszedł w kierunku w którym tu wszedł. Po chwili do sali weszli Oni...
- Tylko proszę króciutko. Pacjentka jest osłabiona i potrzebuje dużo odpoczynku- wytłumaczyła im pielęgniarka.
- Dobrze- przytakneli a ona wyszła z sali. Dan usiadła na krzesełku obok łóżka a Liam stał za nią.
- Jak się czujesz?- spytała z troską
- Może być- odpowiedziałam takim samym głosem jak wcześniej.- Już sobie wszystko przypomniałam. Moją przeszłość. Jestem z domu dziecka, moi rodzice zginęli gdy miałam 13 lat, Dan jesteś moją kuzynką! To ty mnie odwiedzałaś i dbałaś o mnie! Mówiłaś mi o Liam'ie, byłaś z nim szczęśliwa a ja to wszystko zniszczyłam przez moja durną ucieczkę. A tam Matt mnie..- nie dokończyłam ponieważ bałam się ich reakcji. Nic nie mówiąc płakałam. Po chwili poczułam kogoś ręce które mnie przygarniają do siebie. Dan mocno mnie przytuliła i zaczęła uspokajać.
- Cichutko.. Ja wszystko wiem...- zapewniła mnie- przeszłości nie a się cofnąć ale teraz będzie lepiej, zobaczysz... Obiecuje- mówiła nadal do mnie przyklejona
- Zadzwoniłaś już do domu dziecka, tak?- spytałam mając nadzieję, że tego nie zrobiła.
- Tak, zadzwoniłam- odpowiedziała
- A kiedy stąd wychodzę?
- Jutro już powinnaś wyjść- mówiła z uśmiechem
- Mam parę godzin wolności- powiedziałam odczepiając się od niej i bezwładnie opadając na łóżko- Praktycznie po wyjściu ze szpitala powinnam tam pójść?- spytałam chociaż bardzo dobrze znałam odpowiedz
- Praktycznie to tak...
- A realistycznie też...?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam ale ona i tak postanowiła na to odpowiedzieć.
- Realistycznie to... Nie
- Jak? Czemu? Dlaczego? Jakim cudem?- zaczęłam zadawać szybko i mnóstwo beznadziejnych pytań
- Jak? Normalnie Czemu? Bo już tam nie mieszkasz. Jakim cudem? Nie mam pojęcia- odpowiedziała na moje bezsensowne pytania- Będziesz mieszkać u mnie lub u Liam'a- dodała po chwili
- Załatwiłaś już wszystko?- spytałam nadal w szoku
- I to nawet szybciej niż myślisz- odpowiedział na moje pytanie tym razem Liam który od tej pory siedział jak mysz pod miotłą.
- Jesteście znowu razem?- powiedziałam lekko zaskoczona chociaż za bardzo nie szło mi to na rękę... Oczywiście zawsze bym cieszyła się szczęściem kuzynki.
- Nie...- powiedziała cicho Danielle- I w tym właśnie jest problem który może się zakończyć szczęśliwie lub nie... Może kogoś zranić lub nie... Liam... Chciał się ciebie o coś zapytać...?- mówiła chociaż za bardzo nie wiedziała jak to nazwać.
- Yhym...- odpowiedziałam niepewnie czekając na jego reakcje a w mojej głowie robił się coraz większy mętlik który starałam się poukładać ale coś mi nie wychodziło.
- Ja?... Nie ja nic nie chciałem no coś ty!- zaczął się wykręcać. Próbował jakoś wybrnąć z tej sytuacji ale Dan mu nie pozwoliła.
- No dajesz...- powiedziała przez zaciśnięte zęby szturchając go łokciem.
- Yh..- westchnął- Znamy się zaledwie dwa dni. Jesteśmy dla siebie jak nieznajomi ale ja... Nie wiem jak to się mogło stać ale ja nie traktuje cię jak nieznajomą, koleżanką czy przyjaciółkę. Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem wiedziałem, że to ty masz nią być... Byłaś taka... taka- nie mógł odpowiednio dobrać słów
- Nasz Kochany Liasiek pyta się czy zostaniesz jego dziewczyną- wyręczyła go Dan
- No wiesz Liam. Tak jak powiedziałeś znamy się zaledwie dwa dni...- mówiłam zmieszana- Jest między nami 3 lata różnicy... Ty jesteś pełnoletni ja nie... Nie znam cię za bardzo... Potrąciłeś mnie samochodem... Byłeś z moją kuzynką... I moim zdaniem te powody które wymieniłam są za tym. że nie powinniśmy być razem...- widziałam, że jego twarz posmutniała więc ja się uśmiechnęłam i ciągnęłam dalej swoją wypowiedz-... Nie stoją nam na przeszkodzie do szczęścia- odpowiedziałam promiennie się uśmiechając
- Zawsze chciałem to zrobić- wyznał podchodząc do mnie. Usiadł na łóżku a ja się podniosłam. Przysunął się do mnie bliżej i wbił w moje usta...

* Kilaka miesięcy później*

Zaszłam w ciążę po tym co zrobił mi Matt, jednak Liam mnie nie zostawił i obiecał, że będzie pomagał mi w wychowywaniu tego dziecka oraz będzie traktował je jak własne. Mieszkam razem z nim w jego domu. Danielle która często do nas wpada sama tak zaproponowała. Nasze relacje są takie same jak wcześniej. Dan dogaduje się także z Li który został jej przyjacielem. Nie zamieszkała razem z nami ponieważ nie chciała stawać nam na drodze do szczęścia i nam przeszkadzać w naszym życiu.. Nie rozumiem kobiety ale Ok... ;D
Liam 2 miesiące temu mi się oświadczył w moje urodziny... Teraz razem planujemy ślub...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu to dodałam! ;) Przepraszam Kochani, że tak późno ale wcześniej nie miałam czasu... ;c
Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak wcześniej 2 część pod którą dostałam koma... ;3
Bardzo za niego DZIĘKUJĘ! ;** Kochani komy naprawdę motywują do pisania więc... ;>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz